Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

wondermee0

User


Dołączył: 31 Mar 2018

   

Wysłany: 2019-05-10, 11:45   Zaburzenia odżywiania

Od 3 lat walczę z zaburzeniami odżywiania. Chodzę na terapię, staram się kontrolować siebie z całych sił, ale to wciąż niewystarczające. Zaczęłam również szukać pomocy w internecie, ale bezskutecznie.
Jeżeli ktoś miałby ochotę ze mną na ten temat porozmawiać, to proszę, zapraszam do pisania. Chciałabym porozmawiać z kimś, kto być może boryka się z podobnym problemem.
Czuję się w tym momencie bezsilna.
 

Lady Virgin  

Hiper wymiatacz



Wiek: 23

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-05-10, 17:06   

Zabużanie odżywiania to znaczy: bulimia, anoreksja coś jeszcze innego?
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

wondermee0

User


Dołączył: 31 Mar 2018

   

Wysłany: 2019-05-10, 19:00   

Bulimia
 

sky816  

User

Girl Made Of Stars



Imię: Klaudia

Dołączyła: 29 Sty 2019

   

Wysłany: 2019-05-10, 21:06   

Współczuję. Mam nadzieję, że szybko z tego wyjdziesz i wszystko będzie dobrze. Wierz w siebie i nie poddawaj się. Pozdrawiam cieplutko!
_________________
Come in close and take my hand
Let's float across the sky like there's no floor and there's no ceiling
Dance with me like we are made of stars
We are made of stars

Is it too late to tell you that everything means nothing if I can't have you?
 

Lady Virgin  

Hiper wymiatacz



Wiek: 23

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-05-11, 11:26   

wondermee0, myślę, że rad na temat tego jak wyjść z bulimii dostałaś całą masę (od terapeuty nie od domorosłych psychologów). Z moich doświadczeń z tą chorobą wnioskuje, że jest to coś z czego nie da się wyjść (trochę jak alkoholizm) można znormalizować żywienie, można zaprzestać wymiotowania, można poprawić jakoś swojego żywienia. Ale to jak reaguje Twój organizm i pewne procesy myślowe są już nie do zmiany.
Musisz podejść do tematu poważnie, zupełnie zignorować rady typu wystarczy, że przestaniesz to, wystarczy, że pomyślisz tamto - bo z góry mówię: nie wystarczy. Potrzebujesz solidnego planu (na całe życie) rok, dwa lata, trzy bez wymiotowania wcale nie znaczy, że wygrałaś.

Jeśli możesz opowiedz jak u Ciebie wygląda przebieg tej choroby, jak się zaczęło, na jakim etapie teraz jesteś, jak reagują Twoi bliscy. Nie jestem psychiatrą, ale miałam w życiu z różnych stron wiele do czynienia z kompulsywnymi zaburzeniami żywienia. Chętnie wymienię się doświadczeniami :)
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

zielona  

Pogromca postów



Imię: Monika

Wiek: 25

Dołączyła: 18 Kwi 2009

   

Wysłany: 2019-05-15, 09:59   

Jestem jakieś 3 lata po "wyjściu" z bulimii. Nie wiem czy można to tak zresztą nazwać, że wyszłam z tego, mam raczej świadomość że siedzi mi to gdzieś w głowie ale jest zupełnie pokonane i w moim obecnym życiu choroba nie ma nic do powiedzenia. Często próbując odpowiedzieć innym na pytanie, jak udało mi się skutecznie odbić od dna, mam ochotę rzucić hasłem "terapia", a za chwilę gryzę się w język. To nieprawda. Sama terapia nic nie zmienia, ale to słyszałaś pewnie jakiś miliard razy, ja wcześniej też. I było dla mnie zupełnie niezrozumiałym, dlaczego nie mogę zwyczajnie oddać się w ręce jakiegoś specjalisty, który mnie naprawi. A kluczem do sukcesu było uświadomienie sobie, że to ja mogę sama odzyskać nad sobą kontrolę, wyleczyć się (tak naprawdę pomogła mi wiara w to że to jednak możliwie wyleczyć się całkowicie), a psychoterapeuta może dać mi impuls. I moja pani doktor była takich światełkiem w tunelu. Pomogła mi dokładnie przerobić te wydarzenia i moje lęki, które mogły przyczynić się do zaburzeń, do terapii w typie takim behawioralnych nigdy nie doszłyśmy, chyba z uwagi na moje zamknięcie postanowiłam pewnego razu, że teraz idę już sama w świat, znam kierunek i dam sobie radę. I tak się stało, dochodziłam do siebie całkowicie jeszcze 2 lata po których poczułam, że jestem już zupełnie wolna i to tak naprawdę te 2 lata samodzielnej pracy były kluczowe, nie okres terapii. Było to ryzykowne, ale była do droga dla mnie. Mi wystarczyło ułożenie sobie całego obrazka w głowie, dlaczego mam problem, czego nie dostrzegałam, czego sama ze sobą nie przerobiłam w głowie. A jak wygląda Twoja terapia? Może nie jest po prostu dobra dla Ciebie?
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2019-05-15, 10:35   

zielona napisał/a:

Nie wiem czy można to tak zresztą nazwać, że wyszłam z tego,



To powraca przy utracie kontroli w jakiejś ważnej sferze życia.
Przede wszystkim należy zerwać z obrazem siebie, jako osoby idealnej, mającej nad wszystkim kontrolę.
Wiem, bo sama przez to przechodziłam.

Zdecydowanie jednak najważniejsze jest wsparcie bliskich. Rodziców, którzy będą pilnować, żeby się chodziło na terapię.
Mi osobiście najbardziej pomogła moja przyjaciółka, chociaż pewnie nieświadomie.
Kiedy zamieszkałam z nią, z M i P, wiadomo, że o omijaniu posiłków, czy ograniczaniu swoich kalorii do minimum, nie było mowy.
Uświadomiłam sobie przy tym, że przez te swoje "wymysły" omijam mnie naprawdę bardzo ważna sfera życia, sfera jedzenia, z której można czerpać przyjemność, która zbliża do siebie ludzi.
I tak z około 45 ustabilizowało się do 55. :piwo:
Pozdrowienia, wytrwałości. Na pewno się uda.
_________________
W miękkim futrze kota
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com