Creepy Pasta Forum Młodzieżowe, Forum Dyskusyjne
forum młodzieżowe, forum mlodziezowe
forum młodzieżowe
forum dyskusyjne

Czat forumowy  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj


Forum Młodzieżowe, Forum Dyskusyjne » Młodzież » Niesamowite » Creepy Pasta

Creepy Pasta
Autor Wiadomość

Mathas
User



Dołączył: 06 Gru 2011

Wysłany: 2012-01-28, 21:01   Creepy Pasta

Creepy pasta, czyli filmy i zdjęcia noszące za sobą różne "straszne" legendy, bądź po prostu opowiadania wywołujące u nas pewien strach i niepokój. Jeżeli szukacie sposobu na nieprzespaną noc przy zapalonej lampce i s*anie ze strachu kiedy nad ranem przyjdzie SMS zapraszam do tego tematu...

Na początek film stworzony przez Hermenegilda Gaido, który wprowadzi was w tzw. "Mroczną Stronę Internetu".

http://www.youtube.com/watch?v=f5SYNM2jwKs

Dobrze, teraz już powinniście odczuwać dyskomfort, ale jednocześnie chęć poznania kolejnych historii, mam racje? :evil:
Przedstawię wam teraz kolejny skrawek "góry lodowej" jak to ujął autor powyższego dzieła. Kilka creepypast, które bez problemu znajdziecie wpisując po prostu to hasło do wyszukiwarki...jednakże dla leniwych zamieszczę je w tym temacie. Miłego czytania :-P

No to teraz coś dla fanów Pokemon i Gameboya...Graliście w pierwszą wersję Red?

http://media.strategywiki...avenderTown.png

Kiedy gra Pokemon została pierwszy raz wypuszczona do obiegu w Japoni, tysiące dzieciaków rzuciło się do sklepów aby nabyć swoją wymarzoną grę. Z tym wydarzeniem wiąże się jednak dziwne i niepokojące zjawisko. U dzieci w wieku od 7 do 12 lat, występowały częstsze krwawienia z nosa, drażliwość, bezsenność i oczywiście uzależnienie od wymienionej wyżej gry. Dzieciaki spędzały nad nią kilkanaście godzin dziennie, kiedy rodzice ograniczali im dostęp do niej reagowały histerycznym płaczem i wymiotami.

Około 70% przypadków skończyło się samobójstwem.

Co zaskakujące prawie w każdym przypadku, pomimo tego że wewnętrzy zegar który mierzy ilość czasu jaką użytkownik spędził na graniu osiągał już swój limit, to gra nie posuneła się nawet o krok z miasta Lavender Town.

Bliższa analiza gry wykazała że w soundtracku Lavender Town znajduje się niewykrywalny dla ludzkiego ucha dźwięk. W ciągu kilku tygodni od wypuszczenia pierwszej wersji na rynek wszystkie egzemplarze po cichu znikneły ze sklepów, zastąpiono je nową wersją ze zremasterowaną wersją Lavender Town. Oczywiście wszystko zostało przeprowadzone po cichu i bez zbędnego rozgłosu jednak oczywiście jest kilka wersji które jakoś przedostały się do ogółu.

Najpopularniejsza mówi o trzech brakujących tonach w nowszym wydaniu gry, tak jak o tym że brakuje w niej unikalnego binauralnego tonu. Niestety wersja ta jest niepotwierdzona z powodu wielkiej trudności z dostępem do pierwszej wersji gry. W jedynych istniejących do dzisiaj egzemplarzach, takie funkcje jak wewnętrzy zegar czy zapisywanie stanu gry przestały działać, również w wielu przypadkach gra może się zawiesić podczas pierwszej lepszej walki.

Sprawa nabrała rozgłosu w 1997 roku, gdy na stronie http://cornus.lensig.../index538a.html, zaczeły pojawiać się szczegóły dotyczące tej sprawy. Teraz jak sami widzicie strona nie działa i nie wiadomo czy kiedykolwiek znowu zacznie funkcjonować.

Dla zainteresowanych na portalu YouTube znajduje się oficjalna wersja Lavender Town song, która oczywiście pochodzi z drugiej wersji gry.


___________________________________________________________________________

Barbie.avi

Witam

To wszystko zaczęło się jakiś miesiąc temu, wreszcie muszę się z kimś tym podzielić.

Zaczęło się na przyjęciu u mojego znajomego. Jest on artystą który wynajmuje mieszkanie na poddaszu, w przemysłowej części miasta. Jeżeli potrafisz sobie wyobrazić Detroid w latach 20', to właśnie tak wygląda to miejsce. Kilka przestarzałych fabryk które tworzą razem potężne bloki. Większość z nich jest dawno opuszczona i zapomniana. Wracając do imprezy, troszkę przesadziłem z piciem więc postanowiłem trochę zluzować i przespać się na kanapie.
Obudziłem się około 4 nad ranem, słońce jeszcze nie wstało ale było już na tyle widno że takie czynności jak poranna toaleta nie stwarzały już zbytnich problemów. Skierowałem się więc do łazienki, starałem się cichutko stąpać na palcach aby nie pobudzić pozostałych członków zabawy, którzy, sądząc po ilości porozrzucanych butelek już dawno odpłynęli. Gdy korzystałem z ubikacji przez okno mogłem podziwiać panoramę opuszczonego, porzuconego miasta. Przypomniałem sobie jak bardzo lubiłem takie miejsca gdy byłem mały, miejsca ciemne, pozbawione życia, tętniące tajemniczością ale z drugiej strony dziwnie spokojne.

Zrobiłem co miałem do zrobienia w kiblu, wróciłem na kanapę i starałem się ponownie zasnąć. Po około 45 minutach wpatrywania się w sufit, liczenia baranów i Bóg wie czego uznałem że nie mam zamiaru spędzić tutaj ani chwili dłużej. Odstawiając swoją męską dumę na bok, postanowiłem obudzić swoją dziewczynę i poprosić ją czy mogła by odwieźć mnie do domu. Myślałem o tym, aby wrócić na piechotę, ale o tej godzinie było to zbyt niebezpieczne miejsce aby wybierać się gdziekolwiek. Jest fantastyczną dziewczyną więc chętnie się na to zgodziła i powiedziała że będzie tam za około pół godziny, jak tylko dotrze to zadzwoni do mnie żebym wyszedł na zewnątrz. Niestety moja komórka rozładowała się po około 10 minutach, więc postanowiłem że będą wyglądał za nią przez okno. Siedziałem tak chwilę przy tym oknie czując że moje powieki robią się coraz cięższe aż wreszcie zapadłem w niespokojny sen.

Nagle jakiś hałas wyrwał mnie ze snu. Nie był strasznie głośny, ale to wystarczyło abym powrócił do rzeczywistości. Wyjrzałem przez okno poszukując źródła dźwięku ale nie zobaczyłem nikogo. Jednak po drugiej stronie ulicy, obok wielkich kontenerów leżał komputer i rozbity monitor którego wcześniej tutaj nie było (w czasie imprezy parę razy wychodziłem wynieść śmieci i żadnego komputera tam nie było).

W tym samym momencie usłyszałem warkot silnika i zobaczyłem samochód mojej dziewczyny. Zszedłem na dół, przytuliłem ją i już miałem wsiadać do samochodu, kiedy przypomniało mi się że mój przyjaciel potrzebował kilku części od komputera, więc postanowiłem przejść się koło kontenera aby sprawdzić czy może dałbym rade uratować jakieś części z leżącego tam sprzętu.

Monitor był bez wartości - całkowicie rozbity. Jednostka ku mojemu zdziwieniu wyglądała na praktycznie nową, więc włożyłem ją do bagażnika i odjechaliśmy.

Całkowicie o niej zapomniałem , dopiero gdzieś tydzień od tamtego zdarzenia zadzwoniła moja dziewczyna że jednostka ciągle znajduje się w bagażniku i że mam pół godziny aby ją odebrać. Tej samej nocy przywiozłem ją do domu i postanowiłem najpierw podłączyć jednostkę do monitora i sprawdzić czy nadal działa - ku mojemu zdziwieniu działała znakomicie. Na dysku twardym był zainstalowany system Windows XP i był zupełnie wyczyszczony. Z chorą ciekawością postanowiłem przeszukać dokładnie cały system. Do wyszukiwarki wpisywałem słowa takie jak "porno", "cycki" czy "cipka" w nadziei że znajdę jakieś zupełnie odjechane a może nawet nielegalne filmy czy zdjęcia pornograficzne których poprzedni właściciel starał się pozbyć.

(Nie)Stety moje poszukiwania nie przyniosły żadnego efektu. Wyszukiwanie zdjęć - nic. Więc zabrałem się za wyszukiwanie filmów. Tutaj pojawił się jeden jedyny plik. Ukryty w folderze WINDOWS/system32 o rozszerzeniu avi. "Barbie.avi". Co innego mogłem zrobić ? Uruchomiłem go...

Teraz jest właśnie ten moment gdy wszystko robi się naprawdę dziwne.

Film wydawał się nie być poddany jakimkolwiek obróbkom, trwał około godziny. Przedstawiał siedzącą na krześle kobietę na białym tle. Przewinąłem film do przodu i ciągle widać było na nim tą samą siedzącą kobietę. Wtedy postanowiłem pooglądać dokładnie cały film aby dowiedzieć się czegoś więcej, szczególnie interesowało mnie to o czym ona mówi... Niestety po około 15 sekundach nagranie jest fatalnej jakości a jej głos ginie w białym szumie. W ten sposób nie doszedłbym do niczego, więc postanowiłem wrzucić ten film do jakiegoś programu który zajmuje się obróbką audio i pobawić się w odizolowanie jej głosu od reszty szumów. Troszeczkę pomogło ale dalej nie byłem w stanie zrozumieć co chce powiedzieć. Byłem już wtedy bardzo zaintrygowany całą sprawą więc zacząłem zwracać uwagę na język jej ciała i mimikę twarzy.

Uznałem że ktoś musi zadawać jej jakieś pytania, ponieważ od czasu do czasu przestaje ona mówić i uważnie słucha, a następnie znowu coś mówi. Od 15 minuty filmu, jej twarz wyraźnie poczerwieniała - jakby ktoś zadawał jej bardzo intymne pytania, lecz nadal odpowiada na każde z nich. Wkrótce po tym zaczyna płakać. Szlocha histerycznie już do końca filmu. Jednym z niewielu słów jakie byłem w stanie rozczytać z ruchu jej warg to "skóra". Powtarza to słowo wiele razy podczas całego materiału a nawet w pewnym momencie ciągnie się za skórę na ręce. Wydaje się być z niej bardzo niezadowolona.

Jest znacznie więcej rzeczy które muszę wam opowiedzieć, ale robi się późno i nie mogę już kontynuować. Resztę napiszę jutro. Boże chroń moją duszę.

Po tym czasie Autor tematu (ponieważ pasta pochodzi z sekcji /x/) znika na dzień, po czym pojawia się i dokańcza swoją opowieść.

OP TUTAJ (OP znaczy Original Poster co oznacza mniej więcej autora tematu) :

Po około 40 minutach płacze już tak mocno że ledwo może patrzeć do kamery. W tym miejscu przestaje cokolwiek mówić i przez resztę materiału po prostu płacze, a jej głowa jest spuszczona w dół. Co jest bardzo dziwne nie porusza się ani nie wstaje.... po chwili obraz robi się kompletnie czarny. Byłem cholernie oszołomiony kiedy film dobiegł końca. Oglądałem ten film jeszcze kilkanaście razy w ciągu tamtej nocy, starając się wychwycić najmniejszą nawet poszlakę która pozwoliłaby mi dowiedzieć się czegoś więcej. Czułem się bardzo niezadowolony z wyników, chciałem wiedzieć więcej.

Wtedy też zauważyłem że wyciemnienie trwa około 10 minut a około drugiej minuty film rozpoczyna się od nowa. Jest teraz bardzo zniekształcony prawie nie nadający się do oglądania. Widziałem na nim parę nóg które spacerują wzdłuż torów kolejowych, nie widać nic więcej tylko małą stację kolejową w oddali. Domyślam się że kamera przypadkowo sama się włączyła lub jej właściciel zapomniał ją po prostu wyłączyć. Osoba na filmie spaceruje wzdłuż torów około 6 minut a następnie skręca do lasu i przechodzi przez coś co wygląda na zrobioną ze sklejki kładkę. W tym miejscu film już definitywnie się kończy.

Moje serce zaczęło bić szybciej, niedaleko mojego domu znajduje się stara stacja kolejowa która wygląda bardzo podobnie do tej którą możemy zobaczyć na filmie. MUSIAŁEM to sprawdzić. Zadzwoniłem do mojego przyjaciela Ezra - typowy "byczek" jak zwykło się takich ludzi określać. 6'4 wzrostu i 250 funtów mięśni. Przekonałem go aby wyruszył wraz ze mną na małą ekspedycję. Sam nie jestem jakimś wymoczkiem, ale czułem że zabranie dodatkowych extra mięśni na wyprawę do lasu w poszukiwaniu Bóg-wie-czego jest bardzo dobrym pomysłem. Cały ten plan nie pozwolił mi tamtej nocy zmrużyć oka.

Następnego ranka w słoneczną Sobotę, wziąłem latarkę, aparat oraz moją 7-calową "sztywną" pałkę teleskopową o metalowym wykończeniu po czym wyszedłem na spotkanie z Ezarem. Kiedy dotarłem do jego domu właśnie przewracał się na drugi bok pogrążony w głębokim śnie. Kiedy go obudziłem, grzecznie kazał mi "spie*******". Byłem już spakowany i przygotowany psychicznie na moją przygodę więc postanowiłem nie odpuszczać. Z nim czy bez niego. Nieważne - wyruszam !

Niecałe pół godziny później zaparkowałem swój samochód na stacji kolejowej, wziąłem moje rzeczy i wskoczyłem na tory. Po pewnym czasie, zauważyłem kawałek złamanej kładki, zrobionej oczywiście ze sklejki. Moje kolana niemal ugięły się z wszechogarniającego podniecenia. Szedłem powoli szlakiem wyznaczonym przez kładkę, zwracając baczną uwagę na wszystko. Zatrzymywałem się od czasu do czasu aby uklęknąć i nasłuchiwać kogokolwiek lub czegokolwiek... lecz dookoła było tak cicho. Nigdy wcześniej w swoim życiu tak się nie denerwowałem. Tak naprawdę nie miałem nawet bladego pojęcia co mogę zastać na końcu drogi.

Gęsty las powoli ustępował miejsca łące, wtedy też TO zobaczyłem - dom który wyglądał jakby został dosłownie pożarty przez las. Na pierwszy rzut oka mógłbyś powiedzieć, że nikt w nim nie mieszkał przez 20 może 30 lat. Miałem ze sobą aparat i pstryknąłem parę fotek. Kilka metrów od domu widziałem także wiatę zbudowaną z blachy, teraz już kompletnie zardzewiałej. Przez chwilę siedziałem ukryty wśród drzew wszystko bacznie obserwując. Nie chciałem wyjść na otwarte pole, miałem złe przeczucie że coś lub ktoś może mnie zobaczyć. Minęło kilka dobrych minut nim zebrałem w sobie wystarczająco dużo odwagi by ruszyć w stronę domu.

Drzwi były częściowo otwarte, uchyliłem je trzymając w mojej ręce przygotowaną wcześniej latarkę, stwierdziłem z ulgą że wnętrze jest całkiem dobrze oświetlone. Odłożyłem więc latarkę i wyjąłem aparat aby zrobić kilka zdjęć. Nie było tam żadnych mebli, a po podłodze walały się kawałki drewna, masa gruzu i wszystko co możliwe. Ruszyłem w głąb domu, widziałem różne rzeczy do których nie przywiązywałem wtedy większej wagi, lecz teraz kiedy myślę o nich z perspektywy czas, wydają mi się one bardzo, a nawet bardzo bardzo dziwne.

Pierwszą dziwną rzeczą był drzwi które prawdopodobnie prowadziły do piwnicy, wyglądały na zbyt nowe i nie pasowały zupełnie do tego całego dusznego i starego domu. Co więcej jako jedyne drzwi w całym domu były zamknięte. Gdy wdrapałem się na drugie piętro, widziałem kilka krzeseł i składany stół które też wydawały się zupełnie tutaj nie pasować (tak jak drzwi były zbyt nowoczesne).

Lecz to co najbardziej mnie niepokoiło to łazienka. Kurz z lustra był wytarty, nad wanna była zawieszona czysta plastikowa zasłonka z której spływało kilka kropel wody ! W tym samym czasie usłyszałem głośny jęk. Starając się opanować ogarniające mnie przerażenie, wyskoczyłem przez okno jak oparzony i ile sił w nogach pognałem w kierunku torów. W połowie drogi zdałem sobie sprawę że jęk był bardzo podobny do dźwięku który wydają rury wodociągowe kiedy ktoś otwiera zawór lub kiedy po prostu płynie przez nie woda. Chwila ulgi zmieniła się w horror kiedy do głowy przyszło mi pytanie :

"Dlaczego w zasranym opuszczonym domu który znajduje się w samym środku pier**** lasu, przez rury płynie woda i najprawdopodobniej ktoś właśnie z niej korzysta ?".

Od tamtego czasu nie było mnie tam i nie mam najmniejszego zamiaru wracać.

Więcej wiadomości od OP nie stwierdzono.

Na koniec kilka zdjęć które pojawiły się w temacie :
http://img175.imageshack....47567301166.jpg
http://img179.imageshack....47568864093.jpg

http://www.youtube.com/wa...player_embedded

___________________________________________________________________________
Nowy Telefon

Kilka miesięcy temu, kuzynka mojej koleżanki (samotna matka) dostała nowy telefon. Pewnego dnia gdy wróciła po całym dniu ciężkiej pracy do domu, rozłożyła się na fotelu i relaksowała się przed telewizorem. Swoją komórkę położyła na biurku koło fotela by nie tracić jej z oczu. Jej syn który uwielbia wszystkie techniczne nowinki zapytał czy może pobawić się jej nowym telefonem. Przystała na jego propozycje lecz przestrzegła go by nie dzwonił do nikogo i żeby nie czytał jej smsów. Około 23.20 kiedy zmęczenie wzięło górę, postanowiła utulić swojego synka przed snem, sama też chciała już położyć się do łóżka. Udała się do jego pokoju ale ku jej zdziwieniu nie znalazła go tam, okazało się spał w najlepsze w jej łóżku trzymając w rączce jej komórkę. Przeglądając telefon nie zastała żadnych większych zmian poza zmienioną tapetą i motywem. Jako że jej syn uwielbiał robić zdjęcia postanowiła przejrzeć też sekcję ze zdjęciami. Usuwała wszystkie po kolei, aż doszła do ostatniego zdjęcia na karcie... Gdy pierwszy raz je zobaczyła nie mogła uwierzyć własnym oczom. Zdjęcie przedstawia jej synka śpiącego na łóżku a nad nim część twarzy nieznanej starszej kobiety, która musiała wykonać tą fotografie....

http://img411.imageshack....25/67137911.png
___________________________________________________________________________
Posąg

Kilka lat temu matka i ojciec zdecydowali że potrzebują chwili odpoczynku, chcieli wyjechać na noc do miasta. Zadzwonili po swoją najbardziej zaufaną opiekunkę. Kiedy przyjechała, dwójka dzieci, którymi miała się opiekować już spała. Opiekunka usiadła obok nich żeby się upewnić, że wszystko w porządku. Później tego samego wieczora zaczęła się nudzić i chciała pooglądać telewizję. Ale nie mogła jej oglądać w salonie na dole, bo nie było tam kablówki (rodzice nie chcieli, żeby dzieci marnowały przed telewizorem za dużo czasu). Zadzwoniła do rodziców i spytała czy może pooglądać telewizję w ich pokoju. Rodzice, oczywiście się zgodzili, ale opiekunka miała jeszcze jedną prośbę... Spytała, czy mogłaby zakryć posąg anioła stojący za oknem sypialni jakimś kocem albo chociaż zaciągnąć żaluzje, bo posąg ją niepokoi. Po chwili milczenia ojciec (bo to właśnie on rozmawiał z opiekunką) powiedział "...Zabierz dzieci i uciekajcie z domu. Wezwiemy policję. Nie mamy posągu anioła."
Policja znalazła ciała opiekunki i dzieci trzy minuty po wezwaniu. Nie znaleziono żadnego posągu.

___________________________________________________________________________
Bunnyman

Historię tę napisał dziennikarz Timothy C. Forbes w latach 90. To artykuł znaleziony kilkanaście lat temu w jakiejś regionalnej gazecie w USA. Jest to jedna z wielu wersji legendy o Bunnymanie. W ciągu kilku najbliższych dni założę osobny wątek na ten temat. Szukając informacji, natknęłam się na kilka różnych legend, a każda z nich była trochę inna od pozostałych. Myślę, że warto rozwinąć ten temat, a creepypastę wstawiam, aby was zainteresować. Miłego czytania. I przyjemnych, pełnych królików snów.
THE CLIFTON BUNNY MAN
Opowieść o Bunnymanie (przyp. tłum. Człowieku Króliku) rozpoczyna się wiele lat temu. Kiedyś nie sięgała dalej niż do roku 1931, kiedy to wiele morderstw tutaj opisanych zostało już popełnionych. Aby sprawdzić, czy wszystko to jest prawdą, możecie udać się do Starej Biblioteki w Clifton w Północnej Wirginii w Stanach Zjednoczonych. To, co zamierzam wam teraz opowiedzieć, jest całkowicie prawdziwe i mimo że sam nigdy nie widziałem Bunnymana, żaden z mieszkańców Clifton nie wątpi w jego istnienie.
(Krótkie odniesienie, aby pomóc wam zrozumieć całą sprawę)
Na wiadukcie, o którym będzie mowa, znajduje się podwójny tor kolejowy. Pod spodem przechodzi droga, na której mieści się jeden samochód, a wzdłuż niej biegnie żwirowa dróżka. Dookoła rośnie las.
W 1903 roku w pobliżu Clifton znajdował się, schowany głęboko w dzikim lesie, otaczającym miasteczko, szpital psychiatryczny. Wkrótce po wybuchu wojny secesyjnej, ludzie zaczęli zamieszkiwać tamtejsze tereny, a populacja osiągała około 300 osób. Była to w rzeczywistości niewielka osada. Niemniej jednak mieszkańcom nie podobała się świadomość istnienia takiego obiektu kilka kilometrów od domu. Postanowili więc zadziałać wspólnie i podpisali petycję o przeniesienie go, nieważne dokąd. Dokument dostał zatwierdzony i został zbudowany nowy szpital psychiatryczny, który aktualnie jest znany jako „Lorton Prison”, tymczasowe więzienie, gdzie przetrzymywani są przestępcy przed właściwym skazaniem.
Jesienią 1904 roku zgromadzono pacjentów i kazano im wsiąść do autobusu, który miał zawieźć ich do Lorton. Niedługo po wyruszeniu, kierowca musiał gwałtownie skręcić, aby ominąć coś, co pojawiło się nagle na drodze. Autobus przechylił się dosyć mocno, po czym w zawrotnym tempie pędził do przodu. Nastąpiła kolizja.
Większość uczestników wypadku została ranna, a część zobaczyła możliwość ucieczki, więc pobiegła nocą w głąb lasu. Następnego dnia o poranku policja wszczęła śledztwo i zaczęła się obława na uciekinierów. Godziny zamieniły się w dni, dni w tygodnie, tygodnie w miesiące. W ciągu czterech miesięcy udało znaleźć wszystkich, poza dwoma: Marcus A. Wallster and Douglas J. Grifon. W trakcie poszukiwań obu mężczyzn, przypadkowo znaleziono na wpół zjedzone i rozczłonkowane szczątki zajęcy, również na dalszych etapach poszukiwań.
W końcu udało im się znaleźć Marcusa martwego tuż obok wiaduktu przy Fairfax Station (obecnie znanego jako Most Bunnymana). W swojej dłoni ściskał własnoręcznie wykonane narzędzie przypominające trochę młotek, a trochę nóż. Zrobione zostało z ostrego kamienia i bardzo wytrzymałej gałęzi. W tym momencie nie było już ważne jak umarł, nikt się tym nie przejmował, liczyło się tylko to, że nie muszą go dłużej szukać. Policjanci znaleźli dla niego pasujący pseudonim. Jednak jak się później okazało, Bunnymanem nazwano nie tę osobę.
W trakcie dalszych poszukiwań Douglasa, wciąż znajdowano na wpół zjedzone zające. Napotykano je ciągle, na całej drodze. W końcu to Douglasa nazwali Bunnymanem i tak już zostało.
Minęły trzy kolejne miesiące i 7. kwietnia 1905 roku policja zawiesiła poszukiwania. Przyjęto, że Bunnyman z całą pewnością już nie żyje, albo oddalił się na tyle daleko, że nie stanowi żadnego większego niebezpieczeństwa. Mieszkańcy więc uspokoili się i wrócili do zwyczajnego życia. W październiku zaobserwowali pojawiające się znikąd martwe, zjedzone zające i znów zaczęli się obawiać niebezpieczeństwa.
Nadszedł dzień Halloween. Jak zwykle grupka dzieciaków poszła na wiadukt Fairfax, aby pić i robić… Robić to, co dzieciaki w tamtych czasach robiły. Kiedy zbliżała się już północ, większość z nich poszła do domu, a została tylko trójka.
Dokładnie o północy pojawiło się nagle jasne światło zza wiaduktu, oświetliło dzieci. Po kilku sekundach wszystkie leżały już martwe. Miały gardła podcięte narzędziem takim samym lub podobnym do tego, które znaleziono przy uciekinierze Marcusie. Jednak podcięte gardła nie były jedynymi obrażeniami. Ich klatki piersiowe były rozcięte, a wnętrzności wyciągnięte na zewnątrz. Jakby to jeszcze nie było mało, Bunnyman obu chłopaków powiesił po dwóch stronach mostu na linie w taki sposób, że ich stopy „dyndały” i były widoczne dla nadjeżdżających kierowców. Dziewczynę zawiesił w ten sam sposób, ale po drugiej stronie mostu.
To stało się w Halloween roku 1905. Przez kolejny rok nie było żadnych nowych wzmianek o mordercy. Dużymi krokami zbliżało się jednak kolejne Halloween. Rodzice i dzieci nadal pamiętali, co stało się przed rokiem na moście, Jego moście. Moście Bunnymana.
Tej nocy siedmiu nastolatków postanowiło tam jednak pójść. Sześciu z nich, po dłuższym namyśle, schowało się pod mostem, podczas gdy jedna, Adrian Hatala, postanowiła oddalić się odpowiedni dystans, żeby móc uciec, gdyby miało stać się to samo, co przed rokiem. Około północy była świadkiem migocącego światła poruszającego się torem kolejowym w kierunku wiaduktu, które zatrzymało się o pełnej godzinie a następnie znikło kilka sekund później z dużym rozbłyskiem. Usłyszała ogłuszające krzyki w okolicy mostu. 5 sekund później ciała jej znajomych wisiały już na moście w taki sam sposób, jak rok temu.
Przerażona Adrian pobiegła do domu i nie powiedziała nikomu wszystkiego, co widziała. Zdradziła tylko ogólny zarys historii, aby mieszkańcy wiedzieli, co dzieje się na Moście Bunnymana. Nikt jej jednak za bardzo nie rozumiał, ba, niewielu w ogóle jej uwierzyło. Oskarżono ją o morderstwo i zamknięto w Azylu Lorton.
W 1913 roku Ta sama historia znów się powtórzyła. W noc Halloween. Adrian wciąż była zamknięta. Wprawdzie skrócono jej wyrok, ale było już i tak za późno. Pokonało ją szaleństwo. Nawet więc, gdyby ją wypuszczono, nie potrafiłaby już normalnie żyć. Spędziła więc resztę swojego życia w zakładzie, aż umarła w 1953 roku z powodu wstrząsu. Nikt właściwie nie wie, czym został on wywołany. Prawdopodobnie jednak Adrian śniła o tamtej straszliwej nocy. Być może Bunnyman ostatecznie ją dopadł?
Od tej pory mogło zdarzyć się wiele morderstw, jednak po 1913 roku mieszkańcy trzymali się z daleka od Mostu, a szczególnie w Halloween. Nadszedł jednak rok 1943, sześciu nastolatków wybrało się na spacer wieczorem 31 października. Kilka godzin później wszyscy już nie żyli. Umarli w ten sam sposób, jak kilkadziesiąt lat wcześniej inne osoby na Moście Bunnymana. Wszczęto dochodzenie, jednak jak to zwykle bywa, nie zyskano żadnych pomocnych informacji.
W 1976 roku sytuacja się powtórzyła, tym razem z udziałem trzech osób. A od tej pory zdarzyło się to jeszcze jeden jedyny raz, w 1987 roku. Janet Charletier bawiła się tego wieczoru wraz z czwórką przyjaciół. Nadeszła Halloweenowa noc. Młodzież, po zabraniu kilku dzieciakom torebek ze słodyczami, postanowiła wybrać się na przejażdżkę. Około godziny 23.00 znaleźli się przy Moście Bunnymana i czekali. Jako, że nie wierzyli w starą legendę, usadowili się pod wiaduktem. Chcieli się na własnej skórze przekonać, że opowieści nie są prawdą. Pragnęli stać się jedynymi osobami, które skutecznie przeciwstawią się Bunnymanowi. Czekali około 55 minut, tak długo, aż Janet nie zaczęła potwornie się bać. Chcąc umilić sobie czas, straszyli się wzajemnie, wydając przeraźliwe dźwięki i wyskakując zza krzaków z krzykiem. Z tego powodu dziewczyna trochę się uspokoiła, nawet przyzwyczaiła się trochę. Gdy nadeszła północ, Janet nagle zaczęła wariować. Prawie wyszła spod mostu, kiedy pod nim pojawiło się rażące światło. Gdy to się stało, dziewczyna znajdowała się akurat jedną nogą pod mostem a drugą poza nim. Zobaczyła, jak jej skóra pęka, a żebra wolno przebijają się przez jej ciało. Nagle zdała sobie sprawę, że może jeszcze stamtąd uciec. Kompletnie przestraszona zaczęła biec, uderzyła się jednak o zwisające z Mostu ciało i zemdlała. Kiedy się obudziła, zauważyła, że jej włosy stały się białe i że krwawiła. Miała wiele szczęścia, że jej skóra nie została bardziej rozcięta, ponieważ wtedy by się wykrwawiła i zmarła. O resztkach sił zdołała dojść do miasteczka. Nigdy więcej nie wróciła już na Most Bunnymana.
Od tej pory miała w zwyczaju siadać rano na ławce na swoim balkonie i tępym wzrokiem wpatrywać się w las, w kierunku, gdzie w odległości kilku mil znajduje się Most. Aż do dzisiejszego dnia można ją tam spotkać. Od śmierci jej przyjaciół, historia Bunnymana trwa w niezmienionej postaci, taka, jaką znała ją Janet.
Co roku w Halloween można zobaczyć różne grupki ludzi przesiadujące wieczorem na Moście. Piją, palą, żartują. Wszyscy jednak znikają tuż przed północą. Tak było przez pięć ostatnich lat, kiedy odwiedzałem to miejsce. Nawet, jeśli nie jest akurat Halloween, w pobliżu mostu można odczuć, że jest tam coś mrożącego krew w żyłach. Obawa. Nieokreślone uczucie. Wiadomo, że ujawnia się tylko o północy w Halloween żądając krwi niewinnych i ujawnić swoje imię, Bunnyman.
Więc to była właśnie historia właśnie historia Mostu Bunnymana. A teraz krótki mit: Zbliża się noc Halloween. Aż do północy nic się nie dzieje. Tuż przed północą jeden lub dwa króliki wchodzą na most. Jego [Bunnymana] dusza (nikłe światło) przemieszcza się torem kolejowym w kierunku mostu. Kiedy wybija północ, Jego dusza zatrzymuje się na samym środku wiaduktu (śmiertelne centrum) i znika, aby po sekundzie ujawnić się poniżej torów. Od tego momentu Jego dusza oświetla wszystko dookoła światłem tak jasnym, że nie da się dostrzec Jego postaci. To ten ułamek sekundy, kiedy On podcina ci gardło i rozdziera skórę na klatce piersiowej. Później zawiesza cię na brzegu swojego mostu. Można nawet zobaczyć ślady ciągnięcia na ziemi, do miejsca w którym ciała zwisają z kamiennego mostu. Ktokolwiek się tam znajduje o północy w Halloween, zginie.
Dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie tej historii. Wszystko poza powyższym mitem jest prawdą i dokumenty na ten temat można znaleźć w Bibliotece w Clifton. Stara biblioteka wciąż stoi i potwierdzenie moich słów można zobaczyć na mikrofilmach.
Timothy C. Forbes, Virginia, USA

___________________________________________________________________________
Dotrwaliście? Gratuluje. Zapewne 90% z was ma jakąś inteligencję i od razu poznała, że to zwykłe legendy. Jednakże jest pewna creepypasta, której...możemy doświadczyć siedząc przed komputerem. Możemy ją przeczytać, a następnie sami przekonać się o jej prawdziwości. Możemy dotknąć własną ręką mrocznej strony internetu. Jesteście gotowi? Jeżeli tak to zapraszam na gwóźdź programu...




hip-Chan (prawdziwe imię/nazwisko nieznane) została okryta przez 4-chanową sekcję /x/ 6 sierpnia 2011 roku, w wątku poruszającym zagadnienie „podglądactwa” przy wykorzystaniu kamerek internetowych (najczęściej bez zgody osoby „zainteresowanej”). Na filmie spała tak mocno, że użytkownik, oprócz umieszczenia jej kamerki na portalu dodał jeszcze komentarz : „Jakaś laska, siedząca na krześle z podkulonymi nogami, wszędzie dookoła jej biurka i na oknach porozwieszane są znaki w języku koreańskim. Myślę... że jest martwa”.

Tym właśnie zwróciła swoją uwagę sekcji /x/. Przez następne kilka godzin, mnóstwo użytkowników komentowało każdy z niewielkich ruchów jakie wykonywała – wierząc, że to po prostu siła grawitacji oddziaływująca na martwe od dłuższego czasu ciało.

Jeden z nich zauważył : „Dwie godziny temu, ktoś obserwował ją przez całą godzinę. Od tamtego czasu nie poruszyła się ani razu”. Jednak wszystkie spekulacje zostały rozwiane, gdy obudziła się na chwilę aby podrapać się po nodze. Cała sytuacja dalej nie posunęła się ani trochę w kierunku rozwiązania : nieznana nikomu Koreańska kobieta, śpiąca w niewygodnej pozycji przez nienormalnie długi okres czasu, otoczona pustymi butelkami po wodzie a całe jej biurko oraz okna pokryte znakami napisanymi w języku Koreańskim.

Niedługo potem zaskoczyła wszystkich swoją nagłą pobudką. Szybko, schowała się za jeden ze swoich znaków i zaczęła korzystać z laptopa (co mogliśmy zobaczyć w kamerze nr. 2). Ze względu na niską jakość obrazu, po dziś dzień nie wiemy nad czym mogła wtedy pracować.

Wszyscy byli zainteresowani znaczeniem plakatów znajdujących się w jej pokoju. Jeden z użytkowników postanowił „skonsultować się” z tłumaczem Google, kilku innych poprosiło o pomoc znajomych zajmujących się językiem koreańskim. Ze względu na tragiczną jakość kamer, odczytywanie znaków było bardzo męczącym zajęciem – a Ci szczęśliwcy, którym się to udało, zgodnie twierdzili, że nie mają one najmniejszego sensu. Były, zniekształcone, mylące i nie naturalne. Niektórzy zastanawiali się czy rzeczywiście zostały one napisane w języku koreańskim, ponieważ kaligrafia i styl jednoznacznie wskazywały, że nie jest to osoba, dla której język ten jest językiem ojczystym.

Pierwszy z odcyfrowanych znaków brzmiał : „Nie możesz zmusić osoby aby była nieprzytomna tylko od 7 do 10 po południu”. Zauważono, że znaki “경정P” albo nie znaczą nic albo są pewnego rodzaju imieniem bądź nazwą własną. Ponownie z powodu na jakość obrazu, pełne tłumaczenie było praktycznie niemożliwe do wykonania. Mimo wszystko udało się przetłumaczyć kilka z nich :

-„Nie daj się oszukać/Nie daj się ogłupić”

-„Zawsze, wcześnie rano/Codziennie, samym rankiem”

-„Jeżeli ktoś przyjdzie, to sparaliżuje (w domyśle, tą osobę)”

-„Nie mogę przestać/Nikt mnie nie powstrzyma”

Jeden z użytkowników (który posiadał znajomych w Korei), zauważył, że być może przekaz ze znaków jest skierowany w stronę każdego, który się jej przygląda. Pojawiła się także druga teoria, w której miało być to rozpaczliwe błaganie o pomoc. Jego znajomi, potwierdzili wcześniejszą tezę, że pismo jest bardzo nie naturalne a gramatyka stoi na bardzo kiepskim poziomie (chociaż w ogólnym rozrachunku w językach azjatyckich jest ona stosunkowo prosta, dop. tłumacza).

Wkrótce po tym, Chip-Chan stworzyła kolejny plakat. Jednak w tym wypadku tłumaczenie było zupełnie nie możliwe. Tekst nie miał zupełnie żadnego sensu, widniały tam również znaki, które nie występują w języku koreańskim. Jednak dla niej, musiał być on bardzo ważny, ponieważ ciągle zwracała naszą uwagę w jego kierunku – całą noc spędziła na przepisywaniu i tworzeniu nowych wersji, jednak bez skutku… nic nie dało się z tego zrozumieć - wspomina jeden z internautów.

Wielu użytkowników doszło do wniosku, że jej zachowania, jak np. możliwość snu w niewygodnej (nienaturalnej) pozycji przez bardzo długi czas pasują idealnie do objawów, które możemy zaobserwować u osób chorych na schizofrenię. Teoria ta nie została jednak nigdy potwierdzona.

Niedługo potem, wyszło na jaw (w oparciu o kilka blogów, które prowadzi), że filmowała siebie od 2008 roku. Z tego co pisze, wynika, że kamery zainstalowane w jej domu nie zostały zamontowane przez nią. Jednak utrzymuje je aby śledzić, co dzieje się w czasie kiedy śpi. Wciąż nie wiadomo po co to robi.

Czytając jej blogi można dojść do tego, że cierpi na paranoję. Ponownie, nie zostało to potwierdzone przez żadnego specjalistę.

Jak dotąd, ciągle walcząc z jej łamaną angielszczyzną i karkołomnym koreańskim, udało się nam wywnioskować, że Chip-Chan w 1999 roku została porwana przez skorumpowanego oficera Policji, który w jakiś sposób zapanował nad jej świadomością. Następnie wszczepił w jej chrząstkę, znajdującą się w kostce „VeriChip”. Dzięki niemu, jest w stanie zobaczyć wszystko co robi i usłyszeć wszystko co mówi, co więcej kontroluje nim jej sen oraz powstrzymuje od ucieczki. Wszystkie dziwne objawy zaobserwowała u siebie w 2006 roku – szczególnie wymowne były chroniczne senne koszmary.

„Codziennie spałam po 20 godzin” – możemy przeczytać na jej blogu. W tym wpisie ponownie wraca do tego, że to nie ona zainstalowała kamery. Ale do tej pory utrzymywała je aby móc kontrolować to co dzieje się w czasie jej „wymuszonego” snu. Pierwotnie mieliśmy dostęp do 3 kamer, na dzień dzisiejszy działają jedynie 2 z nich.

Po tym jak znalazła się pod ciągłą obserwacją „śpi tylko od 4 do 10 godzin”, ale jej oprawca (jak go nazywa) może sprawić, że będzie spać przez cały dzień. Z jej strony możemy się także dowiedzieć, że zanim to wszystko się zaczęło, potrzebowała jedynie 4 godzin snu dziennie i potrafiła się po nich budzić bez żadnego bodźca z zewnątrz. Po wszczepieniu „VeriChip’a” twierdzi, że specjalnie skonfigurowała budzik tak, aby dzwonił co 10 minut – jednak kiedy śpi nigdy nie reaguje na dźwięk alarmu (na dzień dzisiejszy nie mamy dowodów na obecność takowego alarmu).

Chip-Chan, apeluje do wszystkich, którzy starają się usłyszeć bądź dostrzec sławny alarm, aby „nigdy go nie słuchali ani w żaden sposób na niego reagowali”. Jego działanie pozostaje tajemnicą."


Bardzo ciekawe. Słabe? Hmm...Może i tak. Ale tak jak obiecałem zaraz doświadczycie tego na własne oczy. Kamery dalej funkcjonują i dalej możecie patrzeć na Chip-Chan. Przekonajcie się sami.
http://aassdd.viewnetcam....PageLayout=Div9

A więc...dobranoc... :evil:
   
 
 

matiz55 
Hiper wymiatacz



Dołączył: 12 Lip 2010

Wysłany: 2012-01-28, 21:20   

Właśnie przełączyłem się z innego forum, gdzie czytałem temat o takich historyjkach. Ale ja tam nie odpalam żadnej, bo znając moją psychę, przez tydzień nie będę mógł spać.
   
 
 

Mathas
User



Dołączył: 06 Gru 2011

Wysłany: 2012-01-28, 22:26   

Rozumiem cię :D W każdym razie już wiesz co robić jak będziesz szukał mocnych wrażeń.
Mimo wszystko zachęcam do ogarnięcia ostatniej historii. Nie jest przerażająca, a BARDZO CIEKAWA i jest to jedna z niewielu znanych mi creepypast, którą możemy zobaczyć na własne oczy i doświadczyć jej...
   
 
 

Cukierkowa 
Wymiatacz
Personal Jesus



Imię: Paulina
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Sty 2012
Skąd: Babilon
Ostrzeżeń:
 2/3/6

Wysłany: 2012-01-28, 22:33   

creepypasta to bajki dla niegrzecznych dzieci. Przeczytałam kiedyś kilka ale w ogóle na mnie to nie działa =p
_________________

If you end up with a boring miserable life because you listened to your mom, your dad, your teacher, your priest, or some guy on television telling you how to do your shit, then you deserve it.
   
 
 
 

Mathas
User



Dołączył: 06 Gru 2011

Wysłany: 2012-01-28, 22:36   

Cukierkowa napisał/a:
creepypasta to bajki


Oczywiście, że tak :D

Cukierkowa napisał/a:
Przeczytałam kiedyś kilka ale w ogóle na mnie to nie działa =p


Te historyjki w ogóle cię nie zaintrygowały?
   
 
 

Cukierkowa 
Wymiatacz
Personal Jesus



Imię: Paulina
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Sty 2012
Skąd: Babilon
Ostrzeżeń:
 2/3/6

Wysłany: 2012-01-28, 22:43   

nie, dla mnie to pusta historyjka, mnóstwo takich w necie. sama mogę wymyślić straszniejsze opowiastki=)
_________________

If you end up with a boring miserable life because you listened to your mom, your dad, your teacher, your priest, or some guy on television telling you how to do your shit, then you deserve it.
   
 
 
 

Mathas
User



Dołączył: 06 Gru 2011

Wysłany: 2012-01-28, 23:23   

Cukierkowa napisał/a:
sama mogę wymyślić straszniejsze opowiastki=)


Chętnie bym je przeczytał.
   
 
 

Grabaszszsz 
Stały User



Imię: Maciej
Dołączył: 29 Paź 2011
Skąd: Brzesko

Wysłany: 2012-01-28, 23:30   

Powiem szczerze że ostatnia historia jest dosyć ciekawa, ale nie straszna. Ewidentnie widać że ta kobieta ma paranoje
_________________
I znowu człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by imponować ludziom, których nie lubi.
   
 
 
 

Mathas
User



Dołączył: 06 Gru 2011

Wysłany: 2012-01-29, 00:52   

Owszem. Paranoja, schizofrenia i tak dalej...
Przypadek bardzo ciekawy :D
   
 
 

JustAnotherGuy 
Wymiatacz
Pontifex Maximus



Imię: Patryk
Wiek: 16
Dołączył: 11 Wrz 2011
Skąd: Olsztyn

Wysłany: 2012-01-30, 20:07   

Te historyjki wywołały u mnie tylko wielki ziew i nic więcej. Nuda.
   
 
 
 

Dezomorfina 
Stały User
you are obsolete



Dołączyła: 01 Sty 2012

Wysłany: 2012-01-30, 20:25   

O ile pisane historie nie robią na mnie żadnego wrażenia, o tyle wszystkie zdjęcia i filmiki ryją mi beret, więc trzymam się od nich z daleka...
_________________
No need to ask my name
to figure out how cool I am
   
 
 

MaskaDorosłości 
User



Dołączyła: 03 Lut 2012

Wysłany: 2012-02-04, 14:27   

Ja tam nie mogę czytać takich historii, choć oczywiście coś mnie podkusiło i te przeczytałam, moja wyobraźnia niestety sprawia, że nie mogę pozbyć się z głowy tych obrazów i osobistych wizji, jestem pewna, że teraz będę się bała chodzić po własnym domu w nocy, już widzę scenę: gaszę światło, idę spokojnie, myślę o jakiś bzdetach i nagle ''o jest ciemno, przypomnę sobie jakieś straszne rzeczy'', wtedy przed oczami pojawiają się te wszystkie przerażające postacie, biegnę do najbliższego pokoju, zapalam światło i siedzę przestraszona : ) No cóż, za głupotę trzeba płacić.
_________________
Spójrz na świat, dookoła brudne mury miasta, na ulice pełne bólu, kominy fabryk, tu nie znajdziesz miejsca dla siebie, pier*** ten świat, to on jest właśnie piekłem...
   
 
 

Bard_Zerald 
Pogromca postów
Forumowy Bard



Imię: Jakub
Wiek: 12
Dołączył: 27 Cze 2009
Skąd: Tatry

Wysłany: 2012-02-04, 14:36   

MaskaDorosłości, ja tak mam jak idę przez cmentarz nocą, ale idzie się przyzwyczaic.

Ogólnie nie wierzę w takie, ale faktycznie, jakbym chciał się nastraszyc to bym sobie próbował w mówic że to prawda i bym miał stracha
_________________
Nikt broni nie wymierzy i nie podniesie pałki
Po dzikich, wolnych wilkach zostały tylko sny
Nie krzykną już "obława", nie będzie żadnej walki
Bo nie ma więcej wilków, zostały tylko psy
   
 
 
 

Mathas
User



Dołączył: 06 Gru 2011

Wysłany: 2012-02-07, 20:57   

Bard_Zerald napisał/a:
Ogólnie nie wierzę w takie, ale faktycznie, jakbym chciał się nastraszyc to bym sobie próbował w mówic że to prawda i bym miał stracha


I właśnie zrozumiałeś po co istnieją te głupie historyjki z 4chana.
   
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odpowiedzi Ostatni post
Brak nowych postów Jaka pasta ?
zolkaa Zdrowie i uroda 12 2011-09-06, 06:38
genezyp
Brak nowych postów Pasta wybielająca zęby.
Rekomendacja.
alpen. Zdrowie i uroda 13 2010-07-06, 14:06
alicy


Najnowsze tematy
DiscoPolo- uwarzasz ze to wiocha ? (0) DiscoPolo- uwarzasz ze to wiocha ? (0) zna ktoś te papierosy? (0) Czy to jest zdrada? (0) A JEDNAK ŁÓDŹ. SFI POWRACA PO RAZ TRZECI. (1) [konsolowe RPG] Droga donikąd (0) Netbook - wycena (2)


Forum młodzieżowe

Forum dyskusyjne


O serwisie | Biuro prasowe | Mapa forum | Patronat | Kontakt | Wersja Lo-Fi

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
Strona wygenerowana w 0,35 sekundy. Zapytań do SQL: 12