Tak mi do głowy przyszło. Czy występują u Was kompleksy związane z dorastaniem? Czy, np. dziewczyny wstydzą się swoich nowych figur (wiadomo, o które części ciała chodzi), czy nie przeszkadza Wam dziewczynom to, że coraz więcej ważycie i więcej ciała przybieracie? Czy czujecie jakiś wstręt do własnej osoby? Czy mężczyźni przesiadujący tu na forum, również odczuwają jakieś kompleksy? (nie wymienię przykładów, bo twierdzę, że nie byłabym w tym dobra.)
Ja, np. odczuwałam straszny wstyd gdy przybierałam na wadze, ale naszczęście na wszystko złoty owy środek się znajdzie.
_________________ Życie kwiatów jest trudne, zwłaszcza gdy nie mogą mówić. Dobrze, że wymyślono pismo i klawiature . Jak zwykle zawiewam pozytywizmem.
Imię: Mieczysława
Wiek: 21 Dołączyła: 10 Cze 2008 Skąd: Miasto Kobiet.
Wysłany: 2008-10-09, 21:18
lila napisał/a:
(wiadomo, o które części ciała chodzi)
Te czesci ciala sa w porzadku, maja byc kobiece, gorzej jakby ich nie było
ale kompleksy mam:
1. figura ogolnie - szczegolnie nogi
2. zęby
3. nos - po złamaniu
4. ogolnie twarz
_________________ "strach jest niezwykle podniecający. Ludzie lubią być straszeni. To działa na nich jak chwile przed orgazmem. Wszyscy pragną tego zaznać. To niezwykłe doświadczenie."
Mam wyłupiaste oczy...
i okropnie sie szczerze jak sie śmieje o głosie już nie mówiąc
Figura mi nie przeszkadza . W sumie mogłabym być wyższa
_________________ (...)
"Wyszedł w samą porę. A jednak on jest za inteligentny, aby być czymś dzisiaj: żeby dziś czegoś dokonać, trzeba być trochę durniem jednak."
'Szewcy' S.I Witkiewicz
Ja mam mnóstwo wad i powiem wam, że kiedyś się przejmowałam. I ciągle stres, że może zobaczą, jakie mam grube palce u dłoni, niedoskonałą sylwetkę bla,bla,bla... Zmądrzałam, pozmieniałam kilka rzeczy i z głowy.
Ale nadal uważam, że mam grube palce dłoni:) Nie noszę pierścionków z tego powodu.
_________________ Dreaming of screaming
Someone kick me out of my mind
I hate these thoughts I can`t deny
Jakoś specjalnie nie przejmowałam się nigdy kompleksami, owszem marudziłam, że mam chorą skórę poniszczoną, że mogłabym być wyższa. Ale teraz jestem trochę zdenerwowana, ponieważ przytyłam po lekach 10 kg. Zawsze byłam chudziutka i szczuplutka. Wszyscy to podkreślali. A teraz jestem gruba jak beczka. Matka się mnie czepia o to, na siłę mi wymyśla jakieś diety, mniej mi daje do jedzenia. Znajomi się śmieją, głupie komentarze mówią. Nie rozumiem o co im wszystkim chodzi? Czy ja im jakąś krzywdę robię. Dzisiaj się zdenerwowałam w sklepie, bo spodnie rozmiaru 38 były za ciasne, kiedy kiedyś spokojnie wchodziłam w 36 a nawet 34. Na szczęście mój chłopak zatrzymuje zdrowy rozsądek. Pociesza mnie i dzięki niemu nie jestem przytłoczona tym tak bardzo. Nigdy się nie przejmowałam takimi pierdołami, a teraz się poirytowałam. Na szczęście za 2 miesiące odstawiam leki i może schudnę w końcu.
Nie pomyślałam o tym od tej strony. Nie wiem. Tak czy inaczej, piekielnie mnie to denerwuje. Co ich wszystkich obchodzi jaką mam wagę i kiedy jem? Chryste panie. To jakaś paranoja!
Wiek: 20 Dołączyła: 18 Cze 2008 Skąd: tam gdzie jestem
Wysłany: 2008-10-15, 17:26
a ja mam za "kartoflasty" nos i troszke chudszy brzuch. w sumie to ja mam tylko palce u rak szczuple:) a kompleksy zwiazane z dojrzewaniem nie wystepuja;)
Imię: Asia
Wiek: 18 Dołączyła: 30 Wrz 2008 Skąd: z Polski
Wysłany: 2008-10-16, 11:28
ja się tym nie przejmuję. jestem jaka jestem, a czy mnie ktoś taką zaakceptuje czy nie, jego sprawa. Nie potrzebuję wieelu znajomych. Mam tych swoich i to mi wystarczy. oni mnie akcetują taką, jaką jestem. ;] i jest gicior
_________________ Kochać kogoś, znaczy widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne... ;***
Imię: Lena
Wiek: 22 Dołączyła: 15 Paź 2008 Skąd: Norwegia
Wysłany: 2008-10-16, 16:24
jak byłam młodsza, tak za czsów gimnazjum, to się przejmowałam swoim wyglądem i zawsze znajdowałam jakąś niedoskonałość choć inni ich nir widzieli.
Z wiekiem mi to przeszło
Trzeba się akceptować takim jakim się jest
Jej, u mnie katastroficzna jest waga i pierwsi ;P... Mierzę 166 cm i ważę 44 kg... można się załamać. Wszędzie tłuszcz, a nienawidzę jaki lile pierwsi się rozrastają. Ostatnio złapałam chyba nad tym kontrolę, bo i mniej jem, więcej ruchu i jest ogólnie lepiej. Zaczynam nad tym w końcu panować.
_________________ Życie kwiatów jest trudne, zwłaszcza gdy nie mogą mówić. Dobrze, że wymyślono pismo i klawiature . Jak zwykle zawiewam pozytywizmem.
lila, to nie tak dużo...
Ja bym niewiem co w sobie zmieniła troche by tego bylo hhhmmm może nos i włosy chciałabym mieć prościutkie takie...(żeby nie wydawać na prostownice) i takie jak modelki co sie ślicznie układają - ach marzenia :roll:
_________________ (...)
"Wyszedł w samą porę. A jednak on jest za inteligentny, aby być czymś dzisiaj: żeby dziś czegoś dokonać, trzeba być trochę durniem jednak."
'Szewcy' S.I Witkiewicz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum