Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 26

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2019-11-10, 19:30   

Hulwester napisał/a:

Skupienie się na eucharystii to nie kwestia ideologii, a religii.


Na pewnym poziomie granice między religią a ideologią stają się tak cienkie, że różnice stają się niewidoczne. To, co pierwotnie jest ideologią, staje się nieświadomie kultem czy też religią. Religia, która popada w pułapkę dogmatu i polityki, staje się ideologią.

Hulwester napisał/a:

I choć wiem że ludzie waszego pokroju woleliby tego uniknąć,


Naszego? Wydaje mi się, że dość konsekwentnie piszę w liczbie pojedynczej. Jakiegoż to pokroju osobą jestem?

Hulwester napisał/a:

zgodnie z teologią katolicką osoba wierząca nie ma obowiązku ani prawa oddzielać religii od życia codziennego, w tym osobistych problemów.


Dlaczego stawiasz się w roli moralizatora zamiast podejść do pierwotnego problemu? Przyglądający się autorce tematu ksiądz nie jest problemem teologicznym, moralnym ani duchowym. Jest problemem czysto ludzkim, a przenoszenie go na poziom teologii tylko oddala nas od jego rozwiązania. Oddaj cesarzowi to, co cesarskie. Sprowadzanie przyziemnych problemów do religii jest nie tylko odwracaniem kota ogonem, ale wręcz swoistą profanacją.
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

Hulwester  

User



Imię: Hubert Sylwester

Wiek: 18

Dołączył: 27 Paź 2019

Skąd: Człuchowszczyzna

   

Wysłany: 2019-11-10, 22:26   

Główną cechą wyróżniającą religię od ideologii jest właśnie czynnik uczestnictwa w życiu codziennym. Życie codzienne osoby głęboko wierzącej winno się na religii opierać - rytm dnia powinna wyznaczać modlitwa, a centrum uwagi w najważniejszej chwili w ciągu tygodnia powinna stanowić hostia. Oddzielanie problemów ludzkich od teologicznych to niebezpieczne hołdowanie światu - zaprzeczanie obecności Boga w danym aspekcie życia. A przecież omnipotentny Bóg-stwórca, Ojciec Świata i Najwyższa Miłość winien być centrum życia, każda sytuacja powinna być odnoszona do teologii, bo każdy ludzki frasunek bierze się z niedoboru miłości do Boga. Akwinata wyrażał to jeszcze dosadniej - pojęcie stworzenia jest właściwie tożsame z pojęciem dobra, a każde zło to wynik braku lub niedoboru stworzenia.
Moim zdaniem ziemska płaszczyzna „problemu” rozwiązana została już dawno - dlaczego więc nie odnieść go do płaszczyzny ponadziemskiej?
 

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 26

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2019-11-10, 23:13   

Hulwester napisał/a:

Główną cechą wyróżniającą religię od ideologii jest właśnie czynnik uczestnictwa w życiu codziennym. Życie codzienne osoby głęboko wierzącej winno się na religii opierać - rytm dnia powinna wyznaczać modlitwa, a centrum uwagi w najważniejszej chwili w ciągu tygodnia powinna stanowić hostia.


A co, jeżeli wszystko to ma wymiar wyłącznie materialny? Człowiek uważa się za głęboko wierzącego, bierze udział w rytuałach i modlitwach, ale w rzeczywistości ślepo podąża za naukami i dogmatami, nie rozwijając się duchowo? Ideologia to, czy religia?

Hulwester napisał/a:

Oddzielanie problemów ludzkich od teologicznych to niebezpieczne hołdowanie światu - zaprzeczanie obecności Boga w danym aspekcie życia. A przecież omnipotentny Bóg-stwórca, Ojciec Świata i Najwyższa Miłość winien być centrum życia, każda sytuacja powinna być odnoszona do teologii, bo każdy ludzki frasunek bierze się z niedoboru miłości do Boga.


Chętnie zobaczę, jak myślenie o Bogu (albo, ogólniej, niebieskich migdałach) pomaga komuś w policzeniu pochodnej, zaprojektowaniu precyzyjnej konstrukcji albo ugotowaniu obiadu dla rodziny.

Hulwester napisał/a:

Akwinata wyrażał to jeszcze dosadniej - pojęcie stworzenia jest właściwie tożsame z pojęciem dobra, a każde zło to wynik braku lub niedoboru stworzenia.


Co filozof, to koncepcja. Weźmy Wittgensteina:
1. Świat jest wszystkim, co jest faktem.
1.1 Świat to ogół faktów, nie rzeczy.

Z drugiej strony Carl Jung uważał - a tezy te wyciągnął z Biblii, apokryfów oraz tekstów gnostyckich - że istnieje zło substancjonalne. Napisał na ten temat nawet dość lekką jak na swoje zwyczaje książkę: "Odpowiedź Hiobowi".

Hulwester napisał/a:

Moim zdaniem ziemska płaszczyzna „problemu” rozwiązana została już dawno - dlaczego więc nie odnieść go do płaszczyzny ponadziemskiej?


Choćby dlatego, że czasami cygaro jest tylko cygarem.
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

Hulwester  

User



Imię: Hubert Sylwester

Wiek: 18

Dołączył: 27 Paź 2019

Skąd: Człuchowszczyzna

   

Wysłany: 2019-11-11, 16:33   

Rzecz w tym że nie myśli o Bogu mają służyć gotowaniu obiadu czy wznoszeniu konstukcji, ale gotowanie obiadu i stawianie konstrukcji ma nam posłużyć w dostaniu się do królestwa niebieskiego. Czynić wszystko ad maiorem Dei gloriam (na większą chwałę Bożą), czy też jak mawiają inni - a co właściwszym mi się wydaje - ad memoriam Dei gloriam (na pamięć chwały Bożej).
Nauka Kościoła od początku uczy o mnogości powołań. I tak jak jeden zasłuży sobie na Niebo wstępując do zakonu kartuzów aby cały dzień poświęcić na post, pracę i modlitwę w odosobnieniu, tak drugi uczyni to jako przykładny mąż naprawiający buty, od czasu do czasu się bawiący. A trzeci to rycerz który dobywał Ziemi Świętej w czasie krucjat.
Samo cygaro jest tylko cygarem. Ale cygaro - oznacza tytoń. Tytoń oznacza pracę jaką ktoś wykonał na uprawie tytoniu lub skręcaniu cygara. Cygarem też się handluje, nader często cygaro jest też obłożone akcyzą - to już wynik ideologii. Ideologia z czymś jest powiązana. Ktoś w końcu tego cygara użyje - może na swą szkodę, może na swój pożytek, a może bez jednego i bez drugiego.
Już bardziej bezstronny byłby przykład krokodyla. Krokodyl został stworzony przez Pana i samym swoim istnieniem oddaje Jemu wieczną i należną cześć - krokodyl jako nie posiadające obiektywnych wad Stworzenie Boże jest święty Jego świętością, podobnie jak sekwoja czy powietrze. I to właśnie ta świętość jest bezstronnością. Środek nie jest stroną - stroną jest to, co od środka jest oddalone. To Bóg jest centrum wszechświata, a nie jakaś wyimaginowana wypadkowa Doskonałego Stwórcy i nędznego Szatana.
 

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 26

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2019-11-11, 17:52   

Hulwester napisał/a:

Rzecz w tym że nie myśli o Bogu mają służyć gotowaniu obiadu czy wznoszeniu konstukcji, ale gotowanie obiadu i stawianie konstrukcji ma nam posłużyć w dostaniu się do królestwa niebieskiego. Czynić wszystko ad maiorem Dei gloriam (na większą chwałę Bożą), czy też jak mawiają inni - a co właściwszym mi się wydaje - ad memoriam Dei gloriam (na pamięć chwały Bożej).


W imieniu i ku czci Boga czyniono tak wiele różnych rzeczy, że trudno orzec, czy powoływanie się na niego jest czymś dobrym czy wręcz przeciwnie. [Mt 7, 15-23] mówi o tym co najmniej dobitnie.

Hulwester napisał/a:

Nauka Kościoła od początku uczy o mnogości powołań. I tak jak jeden zasłuży sobie na Niebo wstępując do zakonu kartuzów aby cały dzień poświęcić na post, pracę i modlitwę w odosobnieniu, tak drugi uczyni to jako przykładny mąż naprawiający buty, od czasu do czasu się bawiący. A trzeci to rycerz który dobywał Ziemi Świętej w czasie krucjat.


Uważasz, że godnym naśladowania jest więcej niż jeden spośród trzech wymienionych? Interesujący system wartości :-o

Hulwester napisał/a:

Samo cygaro jest tylko cygarem. Ale cygaro - oznacza tytoń. Tytoń oznacza pracę jaką ktoś wykonał na uprawie tytoniu lub skręcaniu cygara. Cygarem też się handluje, nader często cygaro jest też obłożone akcyzą - to już wynik ideologii. Ideologia z czymś jest powiązana. Ktoś w końcu tego cygara użyje - może na swą szkodę, może na swój pożytek, a może bez jednego i bez drugiego.


To było nawiązanie do Freuda, któremu zarzucano czasami przesadne przypisywanie przedmiotom powiązanego z podświadomością znaczenia. "Cygaro jest tylko cygarem" stoi w opozycji do "cygaro jest prąciem".
Wciskanie teologii w każde możliwe miejsce jest śmieszne, wręcz uwłaczające. To nie dzięki teologii odkryliśmy aseptykę czy antybiotyki. To nie teologia pozwoliła nam na wynalezienie komputera, a później tranzystora. To nie teologia pozwoliła na masową produkcję towarów i nie teologia poprawiła warunki życia najuboższych warstw społeczeństwa. To również nie teologia umieściła człowieka na Księżycu.

Hulwester napisał/a:

Już bardziej bezstronny byłby przykład krokodyla. Krokodyl został stworzony przez Pana i samym swoim istnieniem oddaje Jemu wieczną i należną cześć - krokodyl jako nie posiadające obiektywnych wad Stworzenie Boże jest święty Jego świętością, podobnie jak sekwoja czy powietrze.


Czym jest obiektywna wada, o której piszesz? Jestem ponadto pewien, że krokodyl - jako efekt nieustającego procesu ewolucji - posiada pewne, że tak powiem, wady konstrukcyjne. Zupełnie jak człowiek.

Hulwester napisał/a:

Środek nie jest stroną - stroną jest to, co od środka jest oddalone. To Bóg jest centrum wszechświata, a nie jakaś wyimaginowana wypadkowa Doskonałego Stwórcy i nędznego Szatana.


W katolicyzmie, gdzie zło definiuje się jako brak dobra, owszem. Te religie i systemy filozoficzne, które uznają istnieje zła samego w sobie, nie zaakceptowałyby tego spojrzenia na problem.
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

Sylwia13256  

User


Imię: Sylwia

Wiek: 30

Dołączyła: 05 Lis 2019

Skąd: Kujawsko -Pomorskie

   

Wysłany: 2019-11-11, 21:04   

Kurcze poprosiłam o radę a rozwinęła się całkiem niezła dyskusja...
Bardzo ciekawe jest to co piszecie, ja nadal mam problem z tym Księdzem który wydaje mi się nasila..... Szczerze mówiąc nie rozumiem za bardzo tej waszej wymiany zdań ale chętnie czytam to co piszecie.....
 

Lady Virgin  

Moderator



Wiek: 25

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-11-12, 13:19   

Hulwester, Może Cię zaskoczę, ale nie wszyscy ludzie, którzy chodzą do kościoła to katolicy i nie wszyscy (nawet wśród katolików) za główny cel na mszy mają "skupienie i celebracje". Tak jak już kilkakrotnie Szej-Hulud zwrócił uwagę, możliwości (i powinność) skupiania się na Bogu podczas mszy nie bardzo mają związek z problemem autorki. Ale ja zawsze z przyjemnością słucham jak ludzie próbują bronić swoich przekonań.

Sylwia13256, a próbowałaś może zwyczajnie z nim pogadać? Nie wiem może podczas wychodzenia, albo wchodzenia do kościoła, przy okazji "dzień dobry".
Albo usiądź gdzieś w dalszej ławce, aby ksiądz nie mógł zbyt łatwo sięgnąć Cię wzrokiem :]
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 26

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2019-11-12, 19:18   

Lady Virgin napisał/a:


Sylwia13256, a próbowałaś może zwyczajnie z nim pogadać? Nie wiem może podczas wychodzenia, albo wchodzenia do kościoła, przy okazji "dzień dobry".
Albo usiądź gdzieś w dalszej ławce, aby ksiądz nie mógł zbyt łatwo sięgnąć Cię wzrokiem :]


Podpinam się pod tą odpowiedź. Jeśli sam z siebie wciąż to robi, to może najwyższy czas zwyczajnie zwrócić mu uwagę, że działa Ci to na nerwy?
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

Hulwester  

User



Imię: Hubert Sylwester

Wiek: 18

Dołączył: 27 Paź 2019

Skąd: Człuchowszczyzna

   

Wysłany: 2019-11-12, 20:09   

Lady Virgin napisał/a:

Może Cię zaskoczę, ale nie wszyscy ludzie, którzy chodzą do kościoła to katolicy i nie wszyscy (nawet wśród katolików) za główny cel na mszy mają "skupienie i celebracje". Tak jak już kilkakrotnie Szej-Hulud zwrócił uwagę, możliwości (i powinność) skupiania się na Bogu podczas mszy nie bardzo mają związek z problemem autorki. Ale ja zawsze z przyjemnością słucham jak ludzie próbują bronić swoich przekonań.



To nie zaskoczenie, ale jakby nie patrzeć dziwnym się wydaje chodzenie do kościoła przez osoby niewierzące - no chyba że mają w tym jakiś interes, ale na takie załatwianie prywaty w świątyni godzić się nie wolno.
A to że katolicy nie zawsze na celu mają skupienie i celebrację - to już problem ich dojrzałości religijnej. Nie godzi mi się zakładać że ktoś jest niedojrzały czy obłudny, stąd zakładam że autorka tematu to dojrzała religijnie katoliczka.
 

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 26

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2019-11-12, 20:33   

Hulwester napisał/a:

Lady Virgin napisał/a:

Może Cię zaskoczę, ale nie wszyscy ludzie, którzy chodzą do kościoła to katolicy i nie wszyscy (nawet wśród katolików) za główny cel na mszy mają "skupienie i celebracje". Tak jak już kilkakrotnie Szej-Hulud zwrócił uwagę, możliwości (i powinność) skupiania się na Bogu podczas mszy nie bardzo mają związek z problemem autorki. Ale ja zawsze z przyjemnością słucham jak ludzie próbują bronić swoich przekonań.



To nie zaskoczenie, ale jakby nie patrzeć dziwnym się wydaje chodzenie do kościoła przez osoby niewierzące - no chyba że mają w tym jakiś interes, ale na takie załatwianie prywaty w świątyni godzić się nie wolno.
A to że katolicy nie zawsze na celu mają skupienie i celebrację - to już problem ich dojrzałości religijnej. Nie godzi mi się zakładać że ktoś jest niedojrzały czy obłudny, stąd zakładam że autorka tematu to dojrzała religijnie katoliczka.


Offtop, ale muszę zapytać: dlaczego piszesz z taką dziwną stylizacją? Już przy którymś poście zauważam, że chyba minęło Cię kilkadziesiąt lat rozwoju polszczyzny. A może i więcej, bo Twojemu słowu pisanemu zdecydowanie brakuje lekkości tekstów Młodej Polski i Międzywojnia. Celowo kreujesz się na wojującego, oceniającego wszystko i wszystkich paladyna-inkwizytora, czy nie masz świadomości, że używasz bardzo silnych, nierzadko ostrych jak brzytwa słów?
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

Hulwester  

User



Imię: Hubert Sylwester

Wiek: 18

Dołączył: 27 Paź 2019

Skąd: Człuchowszczyzna

   

Wysłany: 2019-11-12, 20:35   

Szej-Hulud napisał/a:

W imieniu i ku czci Boga czyniono tak wiele różnych rzeczy, że trudno orzec, czy powoływanie się na niego jest czymś dobrym czy wręcz przeciwnie. [Mt 7, 15-23] mówi o tym co najmniej dobitnie.


Śmiem twierdzić że tutaj celowo zniekształcacie przekaz biblijny. Biblia ilekroć sugeruje niegodziwość powoływania się na Boga, nawiązuje do drugiego przykazania - nie będziesz brał imienia Pana Boga Twego nadaremno.
Pełne fragmenty dla porównania:
„Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, na daremno; bo nie będzie miał za niewinnego Pan tego, któryby wziął imię Pana, Boga swego, na daremno.”
„Nie będziesz używał imienia Pana, Boga twego, na daremno; bo nie ujdzie karania, któryby na próżnę rzecz wziął imię jego.”
Nauka katolicka zgrubsza interpretuje te fragmenty jako zakaz obłudy (patrz: przypowieść o belce w oku), z drugiej zasię jako przypisywanie odpowiedzialności za każde zdarzenie Bogu, co przeczyłoby nauce o wolności części stworzenia, to jest ludzi i aniołów.

Szej-Hulud napisał/a:

Uważasz, że godnym naśladowania jest więcej niż jeden spośród trzech wymienionych? Interesujący system wartości :-o


Zowie się ten system wartości katolickim. Polecam szczerze.

Szej-Hulud napisał/a:

To było nawiązanie do Freuda, któremu zarzucano czasami przesadne przypisywanie przedmiotom powiązanego z podświadomością znaczenia. "Cygaro jest tylko cygarem" stoi w opozycji do "cygaro jest prąciem".
Wciskanie teologii w każde możliwe miejsce jest śmieszne, wręcz uwłaczające. To nie dzięki teologii odkryliśmy aseptykę czy antybiotyki. To nie teologia pozwoliła nam na wynalezienie komputera, a później tranzystora. To nie teologia pozwoliła na masową produkcję towarów i nie teologia poprawiła warunki życia najuboższych warstw społeczeństwa. To również nie teologia umieściła człowieka na Księżycu.


Oczywiście, bezpośrednio teologia nie odpowiada za wylądowanie człowieka na księżycu czy wynalezienie antybiotyków. Ale jednak nie można zaprzeczyć że nie jest wcale takie pewne zdarzenie się wszystkich tych rzeczy bez chrześcijaństwa, a co za tym idzie także Kościoła i teologii. Nauczanie Jezusa Chrystusa wywróciło bowiem do góry nogami zastany pogański porządek - nie od razu, ale ustawiczną pracą która doprowadziła w końcu Kościół do szczytowej potęgi w okresie średniowiecza. To chrześcijaństwo wraz z jego moralnymi wartościami (które wynikają z teologii) ukształtowało europejską cywilizację. Bez chrześcijaństwa można tylko bezcelowo gdybać czy prymu nie wiedliby Chińczycy, czy muzułmanie (aczkolwiek bez chrześcijaństwa i islamu by nie było) czy jakaś inna wielka cywilizacja. Trudno wierzyć aby rozdrobnieni na wiele plemion i ludów europejczycy wraz ze swoimi ludowymi wierzeniami byliby w stanie stworzyć społeczeństwo na poziomie tego jakie zapewnił Kościół. Bajki o ciemnym średniowieczu nadal są powszechne w ludzkiej świadomości, ale są bujdą rozpropagowaną przez antropocentryzm.

Szej-Hulud napisał/a:

Czym jest obiektywna wada, o której piszesz? Jestem ponadto pewien, że krokodyl - jako efekt nieustającego procesu ewolucji - posiada pewne, że tak powiem, wady konstrukcyjne. Zupełnie jak człowiek.


Co sprawia że jakiś element budowy krokodyla nazwiemy wadą konstrukcyjną? Ewolucja uporczywie eliminuje wszystko, co przestaje być potrzebne w środowisku oraz dodaje to, co potrzebne dopiero będzie. Krokodyl jako taki nie posiada odpowiedzialności moralnej za żadno ze swoich działań. Nawet gdyby jakaś wada konstrukcyjna krokodyli miała doprowadzić do wyginięcia całego ich gatunku - proces ten nie miałby znamion moralnych. W naturze porażka jednego służy triumfowi drugiego, tylko tak ekosystem jest w stanie przetrwać. Choćby krokodylom wyrosły kiedyś drogą naturalną wielkie garby przez które nie będą mogły się poruszyć ani na milimetr - nie będzie w tym nic złego ani dla środowiska, ani dla człowieka, ani dla żadnego innego elementu stworzenia.
Obiektywna wada, to cecha zła pod względem moralnym. Zwierzę, roślina, ekosystem, żadna część stworzenia oprócz ludzi i aniołów nie posiada moralności, a przynajmniej nic nie wiadomo o istnieniu jeszcze jakichś stworzeń o charakterze moralnym.

Szej-Hulud napisał/a:

W katolicyzmie, gdzie zło definiuje się jako brak dobra, owszem. Te religie i systemy filozoficzne, które uznają istnieje zła samego w sobie, nie zaakceptowałyby tego spojrzenia na problem.


Ja reprezentuję pogląd katolicki.


EDIT:

Szej-Hulud napisał/a:

Offtop, ale muszę zapytać: dlaczego piszesz z taką dziwną stylizacją? Już przy którymś poście zauważam, że chyba minęło Cię kilkadziesiąt lat rozwoju polszczyzny. A może i więcej, bo Twojemu słowu pisanemu zdecydowanie brakuje lekkości tekstów Młodej Polski i Międzywojnia. Celowo kreujesz się na wojującego, oceniającego wszystko i wszystkich paladyna-inkwizytora, czy nie masz świadomości, że używasz bardzo silnych, nierzadko ostrych jak brzytwa słów?



Serio odnosisz takie wrażenie? Może daj konkretne przykłady, bo pierwszy raz słyszę taki zarzut. Nie żebym od razu go odrzucał, po prostu jestem zdziwiony. Zapewniam że to na pewno nie jest żadna stylizacja.
 

Sylwia13256  

User


Imię: Sylwia

Wiek: 30

Dołączyła: 05 Lis 2019

Skąd: Kujawsko -Pomorskie

   

Wysłany: 2019-11-12, 22:02   

Szej-Hulud napisał/a:

Lady Virgin napisał/a:


Sylwia13256, a próbowałaś może zwyczajnie z nim pogadać? Nie wiem może podczas wychodzenia, albo wchodzenia do kościoła, przy okazji "dzień dobry".
Albo usiądź gdzieś w dalszej ławce, aby ksiądz nie mógł zbyt łatwo sięgnąć Cię wzrokiem :]


Podpinam się pod tą odpowiedź. Jeśli sam z siebie wciąż to robi, to może najwyższy czas zwyczajnie zwrócić mu uwagę, że działa Ci to na nerwy?


Próbowałam wszystkiego ale nic z tego tym bardziej jak ma sie z nim styczność codziennie przez conajmiej 3 h..
Problem w tym że niewiem czy mogę z nim pogadać tak normalnie bo boję sie że zlamne tajemnice spowiedzi bo to od spowiedzi się zaczeło... To po spowiedzi zaczoł się tak dziwnie zachowywać...
 

Nora_D  

User


Imię: Nora_D

Dołączyła: 04 Lip 2019

   

Wysłany: 2019-11-12, 22:30   

Co najmniej 3 godziny dziennie? :-o
To co ty tyle robisz w jego towarzystwie? :-|
 

Hulwester  

User



Imię: Hubert Sylwester

Wiek: 18

Dołączył: 27 Paź 2019

Skąd: Człuchowszczyzna

   

Wysłany: 2019-11-12, 22:32   

Sylwia13256 napisał/a:

Problem w tym że niewiem czy mogę z nim pogadać tak normalnie bo boję sie że zlamne tajemnice spowiedzi bo to od spowiedzi się zaczeło... To po spowiedzi zaczoł się tak dziwnie zachowywać...



Tajemnica spowiedzi w ścisłym sensie nie obowiązuje penitentów - to znaczy tych, którzy się spowiadają. Są oni zobowiązani jedynie do zachowania odpowiedniego szacunku dla tejże tajemnicy.
No i tajemnica spowiedzi nie obowiązuje w przypadku rozmowy z księdzem u którego dana spowiedź się odbyła. To znaczy że możecie rozmawiać o spowiedzi bez obaw. Ba, czasem jest to wręcz niezbędne, szczególnie w sytuacji stałego spowiednictwa i/lub kierownictwa duchowego.
O spowiedzi możesz też rozmawiać z innym księdzem, ale to od ciebie musi wtedy pochodzić informacja o tym co na spowiedzi się wydarzyło, jaką dostałaś pokutę, jakie miałaś grzechy itd.
 

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 26

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2019-11-12, 23:11   

Hulwester napisał/a:

Serio odnosisz takie wrażenie? Może daj konkretne przykłady, bo pierwszy raz słyszę taki zarzut. Nie żebym od razu go odrzucał, po prostu jestem zdziwiony. Zapewniam że to na pewno nie jest żadna stylizacja.


Nie chcę tracić czasu na szukanie dłuższych fragmentów, ale zauważyłem dwie konkretne cechy Twojego stylu:
1. archaizmy
2. czasowniki na końcu zdań
Stosujesz ponadto bardzo moralizatorski ton i często używasz silnych słów. Brzmisz przez to jak stereotypowy paladyn z Baldur's Gate czy innej gry RPG.

Hulwester napisał/a:

Śmiem twierdzić że tutaj celowo zniekształcacie przekaz biblijny.


Piszę w liczbie pojedynczej.

Hulwester napisał/a:

Biblia ilekroć sugeruje niegodziwość powoływania się na Boga, nawiązuje do drugiego przykazania - nie będziesz brał imienia Pana Boga Twego nadaremno.
Pełne fragmenty dla porównania:
„Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, na daremno; bo nie będzie miał za niewinnego Pan tego, któryby wziął imię Pana, Boga swego, na daremno.”
„Nie będziesz używał imienia Pana, Boga twego, na daremno; bo nie ujdzie karania, któryby na próżnę rzecz wziął imię jego.”
Nauka katolicka zgrubsza interpretuje te fragmenty jako zakaz obłudy (patrz: przypowieść o belce w oku), z drugiej zasię jako przypisywanie odpowiedzialności za każde zdarzenie Bogu, co przeczyłoby nauce o wolności części stworzenia, to jest ludzi i aniołów.


Katolicyzm może sobie głosić co chce, ale fakty są takie, że hasło "Gott mit uns" ("Bóg z nami") znaleźć można na klamrze od pasa żołnierzy niemieckich z czasów II Wojny Światowej. Powoływanie się na Boga nie wystarcza, by uświęcić cokolwiek.

Hulwester napisał/a:

Zowie się ten system wartości katolickim. Polecam szczerze.


https://twitter.com/HubertSylwester/status/1191804440979918850 Ten sam system wartości pozwala Ci mieszać z błotem starania pokoleń Polaków, którzy walczyli o polską kulturę, tożsamość i niepodległość? Wybacz, ale zostanę przy swoim socjalizmie.

Hulwester napisał/a:

To chrześcijaństwo wraz z jego moralnymi wartościami (które wynikają z teologii) ukształtowało europejską cywilizację. Bez chrześcijaństwa można tylko bezcelowo gdybać czy prymu nie wiedliby Chińczycy, czy muzułmanie (aczkolwiek bez chrześcijaństwa i islamu by nie było) czy jakaś inna wielka cywilizacja. Trudno wierzyć aby rozdrobnieni na wiele plemion i ludów europejczycy wraz ze swoimi ludowymi wierzeniami byliby w stanie stworzyć społeczeństwo na poziomie tego jakie zapewnił Kościół. Bajki o ciemnym średniowieczu nadal są powszechne w ludzkiej świadomości, ale są bujdą rozpropagowaną przez antropocentryzm.


A jednak kryptografia, kryptoanaliza, algebra i pierwsze maszyny liczące rozwinęły się z dala od chrześcijaństwa. Rolą chrześcijaństwa było ujednolicanie, budowa wspólnej przestrzeni wymiany myśli i wspólnego języka. To wielka zasługa, ale uniwersalizm chrześcijaństwa nie jest pierwszy. Poprzedza go uniwersalizm Cesarstwa Rzymskiego. Nie wiemy, jak wyglądałby Rzym bez chrześcijaństwa, ale wiemy jak wyglądał przed swoim upadkiem.

Hulwester napisał/a:

Ewolucja uporczywie eliminuje wszystko, co przestaje być potrzebne w środowisku oraz dodaje to, co potrzebne dopiero będzie.


Teraz takich głupot uczą w szkole, czy sam to wymyśliłeś? Ewolucja nie może przygotować populacji na przyszłość, ponieważ wynika z przekazywania genów korzystnych w pokoleniu N do pokolenia N+1, selekcji dokonując na podstawie korzystnych cech jednostek. Nie ma w tym inteligentnego mechanizmu ani zdolności przewidywania. Nie ma tu nawet - chyba, że o czymś nie wiem - sprzężenia zwrotnego.

Hulwester napisał/a:

Co sprawia że jakiś element budowy krokodyla nazwiemy wadą konstrukcyjną?


U ludzi byłyby to wyrostek robaczkowy, ryzykowne umieszczenie przełyku i tchawicy czy miednica u kobiet. Na krokodylach się nie znam.

Hulwester napisał/a:

W naturze porażka jednego służy triumfowi drugiego, tylko tak ekosystem jest w stanie przetrwać. Choćby krokodylom wyrosły kiedyś drogą naturalną wielkie garby przez które nie będą mogły się poruszyć ani na milimetr - nie będzie w tym nic złego ani dla środowiska, ani dla człowieka, ani dla żadnego innego elementu stworzenia.


Zastanawiałeś się, co by się stało z pasożytami, gdyby populacja żywicieli wymarła? Albo z drapieżnikami, gdyby wymarła populacja ofiar? Z ekologią, jak rozumiem, też jesteś na bakier?

Hulwester napisał/a:

Obiektywna wada, to cecha zła pod względem moralnym. Zwierzę, roślina, ekosystem, żadna część stworzenia oprócz ludzi i aniołów nie posiada moralności, a przynajmniej nic nie wiadomo o istnieniu jeszcze jakichś stworzeń o charakterze moralnym.


A kto te obiektywne wady definiuje?

Hulwester napisał/a:

Ja reprezentuję pogląd katolicki.


A czy jest tam miejsce na refleksję? Masz bardzo silne opinie, ale czy jest w nich miejsce na drugiego człowieka?

Sylwia13256 napisał/a:

Próbowałam wszystkiego ale nic z tego tym bardziej jak ma sie z nim styczność codziennie przez conajmiej 3 h..
Problem w tym że niewiem czy mogę z nim pogadać tak normalnie bo boję sie że zlamne tajemnice spowiedzi bo to od spowiedzi się zaczeło... To po spowiedzi zaczoł się tak dziwnie zachowywać...


Tym bardziej powinnaś z nim porozmawiać.
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com