Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Haker  

Stały User



Dołączyła: 19 Gru 2010

   

Wysłany: 2011-04-21, 08:27   

Kiedyś jechaliśmy kładem z koleżanką i bratem moim, on oczywiście kierował my siedziałyśmy obok, ale świetnie było na początku a później niestety ja upadłam, ale moja koleżanka mnie wciągnęła i tylko mi koszulkę koło wybrudziło.
_________________
Jestem zbyt seksowna dla mojego ukochanego.
Ukochany zamierza mnie opuścić.
Jestem zbyt seksowna jak na moją koszulkę.
Więc bycie seksowną boli!
 

Nyksus  

Hiper wymiatacz

AmericanWay



Imię: Oktawian

Wiek: 26

Dołączył: 09 Kwi 2009

Skąd: Wroc?aw

   

Wysłany: 2011-04-21, 11:20   

Haker napisał/a:

kładem



O rly?
_________________
@FolkFan

https://www.facebook.com/GreenWood.Folk
 

mist  

Hiper wymiatacz



Dołączyła: 31 Sie 2010

   

Wysłany: 2011-04-21, 11:46   

Hm.. ciężko zliczyć ile razy powinnam już umrzeć. No, ale kilka wybiorę.. krowa kopnęła mnie w głowę jak miałam z 3 lata, nieco wcześniej spadłam na szafkę tak, że 'wisiał' mi nos (może to nie doprowadziłoby do śmierci, ale 2mm w prawo/lewo, a miałabym po oku), spadłam z wielkiego drzewa na plecy/ głowę, wpadłam do studni, mało brakowało o wpadłabym pod tramwaj- kolega pociągnął mnie za bluzę i się udało.. po raz kolejny. I jakbym się skupiła to byłoby tego więcej.. oo.. choćby jeszcze z kolegą jechaliśmy na motorze i jakiś debil wjechał nam w tyłek (gdybym nie podwinęła nogi, to miałabym po niej), a tak to się skończyło wyjściowo, choć przytomność stracona.
 

Krit  

Pogromca postów



Dołączył: 23 Maj 2009

Skąd: Górny ?l?sk

   

Wysłany: 2011-04-21, 13:34   

O mały włos się nie zaczadziłem. W zasadzie powinienem.

Swojego diabli nie biorą ;)
_________________
#truestory
 

NietajemniczyZnajomy  

Hiper wymiatacz

pustyni.



Dołączył: 14 Lip 2010

   

Wysłany: 2011-04-21, 18:34   

Na pewnym meczu, butelka rozbiła się na drzewie obok którego stałem. Tak mniej więcej 20cm koło głowy.
_________________
Your Game Tools
Your Hacks Forum
 

MF  

User


Imię: Kamil

Dołączył: 13 Paź 2010

Skąd: Lost Valley

   

Wysłany: 2011-04-21, 18:51   

Przed wczoraj a właściwie wczoraj byłem najbliżej śmierci a napewno w pewnym sensie się o nią otarłem - kilka minut dłużej, straciłbym przytomność i mogło być koniec.

Byłem na wyrywaniu zęba niby wszystko ok, wyrwała trochę pobolało, dostałem opatrunek co tamował krwawienie i spoko. Przyjechałem do domu, najpierw w porządku ale potem się zaczęło, zacząłem coraz mocniej krwawić, zmieniałem opatrunki ale niewiele dawało, tata mi powiedział, że to niby normalne więc ok. No i gdzieś pojechał i mnie w sumie z tym zostawił i powiedział, że przestanie. No i ok ale od 19 mi krew leci, patrzę już 23 i dalej... cała miska krwi, jak szedłem do łazienki to już prawie słabłem, ciemno przed oczami ale najgorsze, że byłem sam w domu tylko z młodszym bratem. Potem na chwilę zasnąłem z tym krwawieniem, obudziłem się po 5 minutach i cała poduszka we krwi wszystko dosłownie jak w najgorszym horrorze, hektolitry krwi wszędzie... No i tak niezbyt wiedziałem co zrobić, było coraz gorzej ale przyszła mama z pracy było gdzieś po północy. Jak to zobaczyła to szok... chwilę poczekała, zadzwoniła na pogotowie, oni powiedzieli, że do poradni. Wychodzę z klatki i ciemno przed oczami, musiałem położyć się na ziemi czułem się tak jakby zaraz miał być koniec, ostatki sił. Dziadek podjechał, w aucie cały czas leżałem czułem się wykończony. Dojechaliśmy doktorka odrazu zmierzyła ciśnienie - 60 na 40... czyli fatalnie, gdybym stracił przytomność mógłbym jej już nie odzyskać ledwo siedziałem na krześle, ciemno przed oczami, jakieś zwidy, zero myśli, potem lekarka mierzyła tętno chociaż powiedziała, że praktycznie nie umie go wyczuć i dziwi się, że jeszcze daję radę chodzić. Potem kroplówka, i leże. Doktorka zadzwoniła na pogotowie ale zaczęło mi się poprawiać. Ciśnienie się polepszyło, tętno wzrosło. Pogotowie przyjechało, jakoś zeszedłem na dół, do karetki, potem do szpitala na noszach, badania, kroplówka i dalsza częśc nocy w szpitalu. Rano wyniki badań - wyszły bardzo dobre więc mogłem wracać do domu ale znów nie dałem rady dojść do auta bo mi się w głowie kręciło i wgl. Ale doszedłem jakoś, przyjechałem do domu, zjadłem obiad i było ok. Powoli dochodzę do siebie tylko dzięki bogu, że mama skończyła pracę 2 godziny szybciej... bo jak nie to prawdopodobnie bym już o tym teraz nie pisał.

Traktuję to jako ciekawą lekcję życia, tyle marzeń, spraw - czas wszystko spełniać póki nie będzie za późno. "Dopóki oddycham mam nadzieję".
 

Mrana  

Mega wymiatacz



Imię: Anna

Dołączyła: 12 Cze 2011

   

Wysłany: 2011-06-17, 09:53   

Nie pamiętam abym kiedyś bała się, że umrę. Gdy miałam 4 lata ugryzł mnie szerszeń, a że mój organizm bardzo źle działa na ukąszenia przez jakiekolwiek owady to było ciężko. Chociaż wtedy byłam mała i nie rozumiałam jeszcze do końca co może się stać.
Pamiętam też jak wracałam do domu w czasie strasznej burzy autobusem i gdy jechałam przez las to konar z drzewa spadł dosłownie 2m przed pojazdem. To było dziwne, pamiętam reakcję ludzi w autobusie. ; )
 

.Karmelowa.  

User



Dołączyła: 04 Maj 2011

   

Wysłany: 2011-06-18, 23:07   

Ja miałam kilka takich sytuacji ale najlepiej pamiętam tę ostatnią:
Byłam w szpitalu, miałam operację. Wiadomo jak na operacji zaintubowali mnie itd. Po operacji niby wszystko dobrze, Ale kiedy wyjęli mi tę rurkę to najzwyczajniej w świecie zaczęłam się dusić. Lekarz powiedział że mi przejdzie i sobie poszedł. W końcu po iluś tam minutach jak mi nie przechodziło przybiegli, zaintubowali mnie z powrotem i podłączyli pod te wszystkie kable, respiratory i przewieźli na ojom.
Potem powiedzieli mamie że myśleli że ja panikuję O.o ale to było jedno z możliwych powikłań po intubacji - zwężenie krtani. Mogłam się udusić przez tych buców.

To się nazywa profesjonalizm w polskiej służbie zdrowia. :znudzony:
_________________
. Together we can do what we can never do alone .
 

centero  

User



Imię: Marta

Dołączyła: 13 Lip 2011

   

Wysłany: 2011-07-16, 10:56   

Serce zaczęło mi bić 250/ minutę. Miałam niedotlenienie mózgu, zasypiałam, temperatura 35 stopni.
Drogę do szpitala ledwo co pamiętam, potem cała akcja, pełno lekarzy, którzy stoją obok łóżka, na którym leże, z tego co mi mówili dali mi jakiś zastrzyk, potem powoli odzyskiwałam połączenie ze światem, jak mi spadło do 140/ minute i powiedziałam, że mi niedobrze, wszyscy zaczęli się śmiać, nie wiedziałam o co im chodzi, ale najwidoczniej o to, że się udało wszystko.
 

Azjatek  

Mega wymiatacz



Dołączyła: 12 Mar 2011

   

Wysłany: 2011-07-16, 18:55   

U mnie przez te wszystkie lata nie działo się nic szczególnego.
Jedynie, kiedy wracałam z bratem z Poznania doszłoby do czołówki. Paru metrów brakowało, pamiętam jak facet, z którym zderzylibyśmy się, ostro przeklinał na cb ;)
Innym razem natomiast prawie wpadłam pod samochód, ponieważ wysiadłam z autobusu i wyszłam zza niego nie zwracając uwagi na jezdnię. To było strasznie głupie i nieodpowiedzialne zachowanie, na szczęście auto w porę wyhamowało.
Wszystkie zdarzenia skończyły się na podniesieniu adrenaliny i strachu. Na szczęście.
_________________
"niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie..."

Vinyl kills the mp3 industry
 

Everthus  

Pogromca postów



Wiek: 29

Dołączył: 18 Gru 2010

   

Wysłany: 2011-07-17, 19:45   

Nie miałem (chyba) sytuacji, gdy śmierć mnie prawie dotykała. ?niło mi się kiedyś, że chodziłem po górach po jakiejś przełęczy, noga mi się omsknęła i spadłem w przepaść. Pomyślałem wtedy "?mieć może nadejść niespodziewanie. Tak po prostu". Ale ja się nie boję śmierci - dla dobrze przygotowanego umysłu, śmierć to tylko zmiana stanu. Podstawowe pytanie - czy chcesz dzisiaj umrzeć? Nikt nie chce, wszystko to rozwlekają jak tylko to jest możliwe. Strach przed śmiercią jest jednym z podstawowych strachów ludzkości, podobnie strach przed szczęściem.
_________________
lol
 

rumble  

Mega wymiatacz

Trance Maniac



Imię: Paweł

Wiek: 28

Dołączył: 03 Lip 2011

Skąd: si? wzi??em?

   

Wysłany: 2011-07-17, 23:00   

Nie miałem jakichś takich 'strasznych' sytuacji abym mógł stracić życie, ale raz taka śmieszna przygoda mi się przytrafiła, mianowicie byliśmy napieprzeni z kumplami jak bąki i coś nas zainteresowało na czyjejś posesji, władowaliśmy się we 3 przez płot jak bydło i zanim zdołaliśmy podjąć jakieś plany działania, to właściciel zaczął ładować do nas z wiatrówki. :D Mało się nie pozabijaliśmy sami uciekając z powrotem przez płot.
Nic w tym strasznego nie było, ale za to kupa śmiechu i jeden z kolegow został draśnięty śrutem w ramie. :D
_________________
 

marwin4

User


Dołączył: 16 Cze 2011

   

Wysłany: 2011-07-20, 09:55   

Miałem taką dziwną sytuacje , jechałem do kuzyna rowerem ulicą jak zawsze. Z naprzeciwka jechał powóz konny , niby nic dziwnego gdyby nie to że z za niego wskoczył samochód dostawczy , który lekko zahaczył moje rogi od roweru :/ Z centymetr w lewo i byłby spory problem...
_________________
www.zakupmnie.pl - Pokusa dla twoich zmysłów...
 

ta_mloda_panna  

Mega wymiatacz



Imię: Jusia :)

Wiek: 26

Dołączyła: 24 Kwi 2009

Skąd: Wyspa marze?...

   

Wysłany: 2011-07-20, 16:36   

Dostałam od konia kopa w twarz, komplikacje ogromne, na przeżycie 20% szans. Nie pamiętam nic, ale jakimś cudem zadzwoniłam do taty z komórki kiedy to się stało. Gdyby nie to, byłoby już za późno...
Potem dostałam drugi raz kopa, gdybym nie miała kasku też bym nie żyła, bo centralnie w skroń dostałam.
 

Necronomicon  

User

N666N



Dołączył: 21 Lip 2011

   

Wysłany: 2011-07-21, 17:21   

Wpierw OIOM- defibrylator poszedł w ruch, następnie poważny wypadek, który mógł się skończyć tragicznie, parę podtopień spory kawałek od brzegu, próba samobójcza, ostatnio cudem uskoczyłem przed samochodem.
_________________
"Szczur potrafi zrobić sporo ohydnych rzeczy, ale nie przerżnie innego zdechłego szczura. Tylko człowiek może pomyśleć, by pieprzyć kogoś kto właśnie umarł."
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com