Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

światełko

User


Dołączył: 31 Mar 2019

   

Wysłany: 2019-04-19, 00:42   Triduum Paschalne i nasze zmartwychwstanie

To, co dzieje się podczas Wielkanocy jest czymś niesamowitym. Wydaje się, że Wielki Piątek jest wspomnieniem śmierci Chrystusa, ale.. tak naprawdę jest także już uczestnictwem w Jego zmartwychwstaniu. Możemy zacząć żyć na nowo.
Dlatego święta wielkanocne są najważniejsze ze wszystkich w roku. Doświadczamy tajemnicy Bożego Miłosierdzia, które jest tak niezgłębione, że tajemnicą pozostanie. Dla Boga nie ma nic niemożliwego, On może zgładzić każdy grzech, a codzienność zamienić w rzeczywistość pełną cudów. Doświadczam tego szczególnie w sakramencie spowiedzi. Mimo tego, że czasem aż boli, świadomość, że Pan Jezus jest przy Tobie... to fragment tej radości, jakiej pełni doświadczymy tylko w niebie.
Chrystus oddał za nas swoje życie, aby Ci dać szczęście mimo trudności. Jeśli ofiarujemy Mu swoją ufność, On zdziała wiele w naszych sercach, zwłaszcza w tym pięknym czasie.
"Jezu, ufam Tobie"- taka krótka modlitwa, a czasem lepsza niż wszelkie hymny, czy litanie.
Życzę Ci właśnie ufności w Miłosierdzie Boże, które może dać Ci nowe życie i wszystko przebaczyć.
_________________
Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość, a Duch Jego jest spokój
 

Biały diabeł  

Hiper wymiatacz



Wiek: 24

Dołączył: 16 Maj 2012

Skąd: z Polski

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2019-04-19, 19:21   

Skoro Jezus przelał swoją niewinną krew za moje grzechy to po co mam się spowiadac jak już moje złe czyny zostały odpuszczone? Czy chodzenie do spowiedzi to nie jest obraza dla Boga i umiejszenie jego roli?
W którym roku została wprowadzona spowiedź do kościoła katolickiego i z jakiego powodu? Z tego co wiem Kościół wprowadził spowiedź dość późno i powodem tego nie było nauczanie Jezusa tylko chęć psesluchania swoich wiernych tylko po ty by mieć nad nimi większą kontrolę albo w razie utraty jakiś dóbr czy władzy donieść na nich lub wykorzystać ta wiedzę dla swoich potrzeb. Dopiero później Kościół powiązań spowiedź w dość niejasny sposób z biblia tak samo bezsensu jak celibat.
_________________
Lepiej być martwym niz czerwonym
 

Lady Virgin  

Hiper wymiatacz



Wiek: 23

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-04-19, 20:40   

Biały diabeł napisał/a:

Skoro Jezus przelał swoją niewinną krew za moje grzechy to po co mam się spowiadac jak już moje złe czyny zostały odpuszczone? Czy chodzenie do spowiedzi to nie jest obraza dla Boga i umiejszenie jego roli?


Myślę, że nie ma co się przejmować :] Swoją drogą nie ma nigdzie informacji, że ktokolwiek trafił do piekła za swoje złe uczynki (zakładając istnienie Boga, wiecznego potępienia i zbawienia).

Co do reszty wypowiedzi - warte zastanowienia :-)
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

kasia_demańska  

Stały User



Dołączyła: 22 Lut 2019

   

Wysłany: 2019-04-19, 20:52   

Biały diabeł napisał/a:


W którym roku została wprowadzona spowiedź do kościoła katolickiego i z jakiego powodu? Z tego co wiem Kościół wprowadził spowiedź dość późno i powodem tego nie było nauczanie Jezusa tylko chęć psesluchania swoich wiernych tylko po ty by mieć nad nimi większą kontrolę albo w razie utraty jakiś dóbr czy władzy donieść na nich lub wykorzystać ta wiedzę dla swoich potrzeb. Dopiero później Kościół powiązań spowiedź w dość niejasny sposób z biblia tak samo bezsensu jak celibat.



Z tego, co wiesz?... Hm, obawiam się, że to trochę za słabe źródełko wiedzy :-)

Wkleję trochę informacji. Od razu zaznaczam, że wklejam to dla samych informacji (bo są ciekawe - oczywiście dla zainteresowanych), a nie dla dyskusji, bo nie mam zamiaru dyskutować o "rozumowej" zasadności sakramentów. To kwestia wiary i konkretnego wyznania (katolickiego), przy czym nikt nikogo nie zmusza do przyjmowania sakramentów - przyjmuje się je z własnej, nieprzymuszonej woli.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Krótka historia spowiedzi" (z portalu "wiara.pl")
ks. Tomasz Jaklewicz

Ukrzyżowany i zmartwychwstały Jezus przekazał Kościołowi misję udzielania ludziom łaski przebaczenia. W ciągu dziejów zmieniały się formy sakramentu pokuty i pojednania. 


Historia każdego sakramentu zaczyna się od Jezusa Chrystusa. Nie inaczej jest w przypadku sakramentu pokuty i pojednania. Jezus nie tylko wzywał do nawrócenia, ale – co widać doskonale w scenie z paralitykiem – sam udzielał ludziom odpuszczenia grzechów. Czynił to na mocy swojej Bożej władzy (jako Syn Boży), ale zarazem czynił to jako człowiek (co tak bulwersowało faryzeuszy).

Już w tej historii można dopatrzeć się zapowiedzi przekazania Boskiej władzy przebaczenia wspólnocie Kościoła. Otwarcie mówi o tym Jezus dopiero po śmierci i zmartwychwstaniu. Sakrament spowiedzi jest bowiem owocem Paschy. To przez krzyż i zmartwychwstanie dokonało się pojednanie ludzi z Bogiem. Owoce tego Jezusowego dzieła pojednania mają być przekazywane ludziom poprzez Kościół. „Wieczorem owego pierwszego dnia... przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł (do apostołów): »Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane«” (J 20,19.22-23).

Pan Jezus nie określił precyzyjnie, jak ma wyglądać sprawowanie sakramentu pokuty. Dał Kościołowi Ducha Świętego, który jest gwarancją Bożej obecności, a apostołom udzielił władzy „odpuszczania” i „zatrzymywania”. Historia sakramentu pokuty pokazuje, jak ta niezmienna władza była konkretnie sprawowana w zmieniających się warunkach historycznych. Ów skarb, jakim jest moc jednania ludzi z Bogiem, jest przechowywany w glinianym naczyniu Kościoła. Moc idzie od Boga, ale przez posługę kapłanów, którzy sami jako grzesznicy miłosierdzia potrzebują. 


Jednorazowa i publiczna pokuta 


Już w Listach i Dziejach Apostolskich pojawia się problem grzechu występującego po chrzcie świętym. Budziło to zgorszenie i pewne zażenowanie młodej wspólnoty. W początkach Kościoła to chrzest był traktowany jako sakrament pojednania z Bogiem. Przyjmowali go dorośli, którzy wyznawali wiarę i nawracali się. Zanurzając się w wodzie chrztu, „topili” starego, grzesznego człowieka i zaczynali nowe życie. Panowało mocne przekonanie, że życie po chrzcie może i powinno być życiem wolnym od grzechu. Doświadczenie pokazało, że było to zbyt optymistyczne. Dzieło „Pasterz” Hermasa (ok. 150 po Chr.) jest najstarszym świadectwem mówiącym o odpuszczeniu grzechów po chrzcie. Przez kilka wieków dominowało w Kościele przekonanie, że po chrzcie pokuta jest możliwa tylko raz. Przyjmowano, że jest jakby drugim chrztem. Przy czym chodziło o ciężkie grzechy, za jakie uważano cudzołóstwo, morderstwo i apostazję.

Problem pokuty nasilił się w związku z prześladowaniami chrześcijan przez Rzym. Nie wszyscy jednak byli gotowi na męczeństwo, niektórzy wypierali się Chrystusa (tzw. lapsi – upadli). Potem, gdy ustały prześladowania, chcieli wrócić do Kościoła, ale rygoryści odmawiali im tego prawa. W Kościele zwyciężyło jednak przekonanie, że nie należy im odmawiać Bożego miłosierdzia. Grzesznik musiał wyrazić przed wspólnotą swój żal i postanowienie poprawy. Następnie odbywał publiczną pokutę, którą nakładał na niego biskup (tzw. pokuta kanoniczna). Dopiero po okresie ekspiacji biskup udzielał przebaczenia, nakładając ręce i wypowiadając słowa rozgrzeszenia. Do VI wieku pokuta miała charakter jednorazowy i publiczny. 


Wynalazek mnichów


Spowiedź indywidualną zawdzięczamy mnichom pochodzącym z Irlandii i Wielkiej Brytanii. Tak zwani mnisi iroszkoccy stali się wielkimi ewangelizatorami północnej i zachodniej Europy w VI i VII wieku. Oni rozpowszechnili w całym Kościele spowiedź uszną przed kapłanem i praktykę osobistej pokuty. Od VI wieku spowiadano się już częściej niż raz. Zwykle wtedy, gdy ktoś popełnił grzech ciężki. Nadal jednak było tak, że najpierw trzeba było odpokutować grzech, a potem u tego samego kapłana, który nałożył pokutę, prosić o rozgrzeszenie. Mnisi tworzyli tzw. księgi penitencjarne, zawierające katalogi wszelkich możliwych grzechów oraz odpowiadających im pokut zwanych taryfowymi. Określano precyzyjnie formę i czas pokutowania. Ciekawostka: duchowni mieli znacznie surowsze pokuty niż świeccy.

Księgi z taryfowymi pokutami okazały się jednak ślepym zaułkiem. Pojawiały się wynaturzenia, bogaci zaczynali zastępować pokutne czyny określoną sumą pieniędzy. Około X wieku ustaliła się reguła, że penitent zaraz po wyznaniu grzechów uzyskuje rozgrzeszenie, a pokutę odprawia po spowiedzi. Porzucono księgi pokutne. Pokuta po spowiedzi stawała się coraz bardziej symboliczna. 
Na Soborze Laterańskim IV (1215 r.) zadecydowano, że wszyscy wierni mają obowiązek osobiście przynajmniej raz w roku wiernie wyznać wszystkie swoje grzechy kapłanowi. Później, już na Soborze Trydenckim (1545–1563), doprecyzowano, że obowiązek ten dotyczy jedynie grzechów ciężkich. Oczywiście chodzi o grzechy, których człowiek po dokładnym zbadaniu siebie jest świadomy. W roku 1304 papież Benedykt XI usankcjonował tzw. spowiedź generalną. Chodzi o spowiedź z całości życia, albo jakiegoś jego etapu, w której wyznajemy grzechy już wcześniej wyznane i odpuszczone. Spowiedź generalna jest nadal praktykowana i bywa pożyteczna w pewnych przełomowych życiowych momentach (np. przed ślubem czy święceniami).


Średniowieczny Kościół rozwinął teologię sakramentu pokuty. Spierano się o rozłożenie akcentów. Święty Tomasz z Akwinu, jak zwykle, szukał mądrej równowagi. Akcentował, że na skuteczność sakramentu składają się zarówno elementy subiektywne, czyli akty samego penitenta: żal połączony z postanowieniem poprawy, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie, jak i element obiektywny, którym jest sakramentalne rozgrzeszenie. W porównaniu z pierwszymi wiekami Kościoła najważniejsza zmiana polegała na odejściu od przesadnego akcentowania uczynków pokutnych, jakby „wypracowywania” przebaczenia. Pozostałością po starożytnej surowej praktyce pokutnej pozostała teologia odpustów. 


Negowanie i obrona spowiedzi 


Marcin Luter, twórca reformacji, sam do końca życia spowiadał się. Ale w swoich pismach raz uznaje spowiedź za sakrament, raz ją odrzuca. Nie podobało mu się kościelne przykazanie nakazujące przynajmniej raz w roku spowiadać się. Tak mocno akcentował konieczność zaufania Bożemu miłosierdziu, że negował znaczenie samej absolucji i ludzkich wysiłków pokutnych. Jak w wielu innych sprawach, tak i w tej wylał dziecko z kąpielą. Kościoły wyrosłe z reformacji ostatecznie odrzuciły spowiedź.
 Wspomniany już Sobór Trydencki w odpowiedzi na reformację uporządkował nauczanie o spowiedzi. Potwierdził nauczanie św. Tomasza z Akwinu. Akcentował, że spowiedź jest sakramentem powtarzalnym, że rozgrzeszenia może udzielać tylko kapłan. Potwierdził znane już wcześniej rozróżnienie na żal doskonały (z miłości) i niedoskonały (z lęku). Do otrzymania rozgrzeszenia wystarczy żal niedoskonały. 
To nauczanie pozostaje nadal aktualne.

Na Soborze Watykańskim II zwrócono uwagę na wspólnotowy wymiar sakramentu pokuty. Podkreślono, że spowiedź to nie tylko pojednanie z Bogiem, ale także z Kościołem. Utrzymano jednak jako podstawową formę sakramentu indywidualną spowiedź. Drugą formą jest pojednanie większej liczby penitentów wraz z indywidualną spowiedzią. Trzecia forma, czyli tzw. absolucja generalna, jest możliwa tylko w sytuacjach nadzwyczajnych. Jan Paweł II w adhortacji „Reconciliatio et paenitentia” (1984 r.) zwrócił uwagę, że spowiedź nie jest tylko rodzajem procedury sądowej przed trybunałem miłosierdzia, ale ma również charakter „leczniczy”. „Pragnę leczyć, a nie oskarżać”, mówi św. Augustyn. „To dzięki lekarstwu spowiedzi doświadczenie grzechu nie przeradza się w rozpacz” – komentuje papież. „Każdy konfesjonał to uprzywilejowane i błogosławione miejsce, w którym (…) rodzi się nowy, nieskażony i pojednany człowiek – pojednany świat!”.


Spowiedź w wielu krajach przeżywa kryzys. Konfesjonały służą tam za schowki na szczotki i szmaty. Księża przestali spowiadać, więc ludzie przestali chodzić do spowiedzi. Zachodnia cywilizacja głównie przy pomocy armii psychologów i medialnych inżynierów społecznych dokonuje zastępczego świeckiego „rozgrzeszenia”. Wmówiono społeczeństwom i niestety także wierzącym, że są bez winy. Mówimy już tylko o słabości, o rozpadzie małżeństwa, wypaleniu, niedostosowaniu czy traumie z dzieciństwa.

Tam, gdzie nie ma przyznania się do winy, nie ma też nawrócenia i spowiedzi. Wtedy zło staje się nieuleczalne.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PS. Tekst zawiera metafory i inne środki stylistyczne - to uwaga dla tych, co lubią łapać za słówka ;-)
_________________
Mądrość nie zawsze przychodzi z wiekiem. Czasami wiek przychodzi sam
 

Biały diabeł  

Hiper wymiatacz



Wiek: 24

Dołączył: 16 Maj 2012

Skąd: z Polski

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2019-04-19, 23:11   

Lady Virgin napisał/a:

Biały diabeł napisał/a:

Skoro Jezus przelał swoją niewinną krew za moje grzechy to po co mam się spowiadac jak już moje złe czyny zostały odpuszczone? Czy chodzenie do spowiedzi to nie jest obraza dla Boga i umiejszenie jego roli?


Myślę, że nie ma co się przejmować :] Swoją drogą nie ma nigdzie informacji, że ktokolwiek trafił do piekła za swoje złe uczynki (zakładając istnienie Boga, wiecznego potępienia i zbawienia).

Co do reszty wypowiedzi - warte zastanowienia :-)



Może i nie ma takiego info że ktoś dostał się do nieba czy czeka go wiecznie potępienie w piekle ale skoro moje sumienie mówi mi że jestem zły i nie dla mnie sa bramy nieba to wydaje mi ze inni ludzie czują podobnie nie bez kozery jest tyle róznych odmian wiary lub religi. Myślę że jest się czym przejmować bo wieczność to sprawa warta krwi.

[ Dodano: 2019-04-19, 23:33 ]
Kasia w skrócie mniej wiecej o to mi chodziło że spowiedź to wymysł mnichów (ludzi- stworzenia) A nie Jezusa (Boga-Stwórcy).
W mojej opini katolicyzm tworzy swoją religię na podstawie wybranych z kontekstów słów czy wersetów z Biblii i tworzy z nich swoją ideologię.

Dlatego uważam że Kościół katolicki o którym można powiedzieć wiele dobrego i wiele złego nie jest i nigdy nie był kościołem mojego Boga.
Poznacie ich po owocach A dobre drzewo nie rodzi złych owoców np czas inkwizycji pedofile odpusty lgbt itp. A już za największa brednie uważam to tłumaczenie że Jezus zbudował Kościół na Piotrze
Rzekomo pierwszym papierzu. Przecież tam w tych Świętych słowach które przybyły tu jest jasno napisane że to Jezus jest skałą A Piotr tylko kamieniem- prochem :idiota: Myślę że katolicy powinni wbić sobie te słowa do łbów i nie klekac przed żadnym papieżem tylko przed Bogiem. Amen
_________________
Lepiej być martwym niz czerwonym
 

Damn  

Pogromca postów

Queen Dude



Wiek: 23

Dołączyła: 10 Kwi 2010

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2019-04-20, 23:38   

Ależ w cholerę rzeczy w kościele to są wymysły o których nie ma ani słówka w Biblii xD teraz to gościu odkryłeś?

Zresztą jakby chcieć opierać się na Biblii w 100% no to też nie byłoby za różowo, wiecie, kamienowanie ludzi i tak całkiem lajtowe... Może być też potop... 7 plag... To ja już wolę te wymysły. Myślę, że ludzie to wymyślili aby zracjonalizować pogląd, że Bóg jest miłosierny. Bez takiego backgroundu, tylko po samej lekturze Pisma, taki wniosek nie miałby prawa być wysnuty.
_________________

If you don't wanna see that sunset,
stop looking in a demon's eye

Temporarily online
 

Biały diabeł  

Hiper wymiatacz



Wiek: 24

Dołączył: 16 Maj 2012

Skąd: z Polski

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2019-04-21, 00:28   

Damn inteligencją to ty nie grzeszysz :D
_________________
Lepiej być martwym niz czerwonym
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2019-04-21, 16:36   

Wiem, że katolicy na wszystko mają odpowiedzi, więc nie da się ich wprawić w zakłopotanie jakimś pytaniami o ewentualne sprzeczności w Biblii.
W ostatnim czasie sama próbowałam sobie odpowiedzieć na kłopotliwe pytania oglądając debaty pomiędzy ateistami a wierzącymi.
Doszłam do dwóch wniosków: niektóre pytania wynikają z nieznajomości poniektórych interpretacji.
A drugi - wszystko da się usprawiedliwić, a w ostateczności odwołać do niezgłębionej tajemnicy Boga.
Najbardziej jednak śmieszą mnie te kanały na YT, gdzie jakieś laski-ateistki się wypowiadają w tej kwestii i używają przy tym tak banalnych argumentów, które można zmieść z ziemi razem z nimi.
Żeby dyskusja w ogóle była na jakimkolwiek poziomie potrzeba niezwykłej znajomości Pisma Świętego, niezwykłych nauk, nie tylko z zakresu teologii, sama wiara nie jest wystarczająca przy obronie doktryny chrześcijańskiej.
Co więcej od strony ateistów/ agnostyków i innych takich, oprócz tego, że wymagane jest to, co powyżej (jest to absolutny wymóg, bo niektóre argumenty - są z dupy, że tak to ujmę niestety, na większość katolicy już dawno odpowiedzieli,a jakiś niedouczony debil powtarza w kółko te same argumenty, to jest w tym wszystkim śmieszny).
Ja jako, że obracam się w środowisku katolickim, to wiem jakimi argumentami można operować, znam doktrynę katolicką, i tym bardziej jestem wyczulona, jak jakiś ateista mi wymachuje takimi argumentami, że tylko ma się ochotę pogłaskać taką osobę po główce i jej przytaknąć.
Natomiast póki co z takich polskich ateistów, którego szanuję za wiedzę przede wszystkim, za znajomość Pisma i siłę argumentów, to Karol Fjałkowski. Reszta wywodów ateistów, to takie pier dol amento podobne do tego WYŻEJ, że aż głowa boli. :wstyd:
_________________
W miękkim futrze kota
 

  

kasia_demańska  

Stały User



Dołączyła: 22 Lut 2019

   

Wysłany: 2019-04-21, 17:30   

Biały diabeł napisał/a:

Dlatego uważam że Kościół katolicki o którym można powiedzieć wiele dobrego i wiele złego nie jest i nigdy nie był kościołem mojego Boga.


I tu jest sedno sprawy. Masz prawo odrzucić doktrynę katolicką, taki jest Twój wybór i ja to szanuję, nie pytając Cię nawet o powody tej decyzji, bo nic mi do tego. Ty natomiast uszanuj wybór innych i nie udzielaj im światłych rad na temat tego, co "powinni sobie wbić do łbów", bo naprawdę nie masz do tego kompetencji :-)
_________________
Mądrość nie zawsze przychodzi z wiekiem. Czasami wiek przychodzi sam
 

Lady Virgin  

Hiper wymiatacz



Wiek: 23

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-04-21, 18:50   

Polecam :)
https://www.youtube.com/watch?v=I8I4oRULQS4

[ Dodano: 2019-04-21, 18:52 ]
Tak w nawiązaniu do tego co napisała (w mojej ocenie bardzo mądrze) DeSade,
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

acoo123  

Mega wymiatacz



Imię: Kamil

Wiek: 18

Dołączył: 13 Paź 2017

Skąd: Warszawa

Ostrzeżeń:
 2/3/6
   

Wysłany: 2019-04-21, 20:16   

A ateiści nadal starają się pokazać że są lepsi od chrześcijan.
Nie ważne jakim jesteś człowiekiem nie ważne co zrobiłeś nie ważne co zrobisz jesteś chrześcijaninem jesteś zły. Gratuluję myślenia ograniczonego do porównań pani Kopacz o ludziach rzucających w dinozaury. Powtarzam po raz kolejny nie wierzysz okej ale nie nawracaj kogoś na swoją ścieżkę.
Wiadomo że taka osoba będzie czuć się źle i gorzej ale błagam bądźmy ludźmi a nie szympansami.
 

Biały diabeł  

Hiper wymiatacz



Wiek: 24

Dołączył: 16 Maj 2012

Skąd: z Polski

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2019-04-21, 20:56   

kasia_demańska napisał/a:

Biały diabeł napisał/a:

Dlatego uważam że Kościół katolicki o którym można powiedzieć wiele dobrego i wiele złego nie jest i nigdy nie był kościołem mojego Boga.


I tu jest sedno sprawy. Masz prawo odrzucić doktrynę katolicką, taki jest Twój wybór i ja to szanuję, nie pytając Cię nawet o powody tej decyzji, bo nic mi do tego. Ty natomiast uszanuj wybór innych i nie udzielaj im światłych rad na temat tego, co "powinni sobie wbić do łbów", bo naprawdę nie masz do tego kompetencji :-)



A kto ma kompetencje? Jestem CHRZEŚCIJANINEM i moim obowiązkiem jest głoszenie ewangelii poganom którzy zamiast swojego Boga słuchają języķów węży. Np dzisiaj wszyscy katolicy albo znaczna większość ich brała udział w pogańskim rytualne zjadania swieconych jajek . Czy o to chodziło Jezusowi? Co te poganskie rytuały maja wspołnego z chrzescijaństwem?

[ Dodano: 2019-04-21, 21:04 ]
Desade przecież kazdy nawet średnio rozgarniety człowiek który zna chociaz 1 i 2 przykazanie jest wstanie obalić każdy argument katolików.
_________________
Lepiej być martwym niz czerwonym
 

Lady Virgin  

Hiper wymiatacz



Wiek: 23

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-04-22, 00:35   

acoo123 napisał/a:

A ateiści nadal starają się pokazać że są lepsi od chrześcijan.


Częściej spotykam się z "nadgorliwymi" chrześcijanami, którzy uważają się za lepszych tylko dlatego, że np. chodzą do kościoła.
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

acoo123  

Mega wymiatacz



Imię: Kamil

Wiek: 18

Dołączył: 13 Paź 2017

Skąd: Warszawa

Ostrzeżeń:
 2/3/6
   

Wysłany: 2019-04-22, 08:09   

Lady Virgin napisał/a:

Częściej spotykam się z "nadgorliwymi" chrześcijanami, którzy uważają się za lepszych tylko dlatego, że np. chodzą do kościoła.



Chodzi ci o starszych ludzi tak.
A ateiści powielają to i robią identycznie ''śmiejąc się'' z nich.
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2019-04-22, 09:04   

Cytat:

którzy uważają się za lepszych tylko dlatego, że np. chodzą do kościoła.


Też.
Moja koleżanka na przykład.
To wku rwiająące.
Ta ich nadgorliwość, poukładanie i w ogóle.
_________________
W miękkim futrze kota
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com