jeśli o mnie chodzi to nie usprawiedliwia w żadnym stopniu. każdy kto sięga po alkohol powinien wiedzieć, że może coś zrobić nie tak i będzie za to odpowiedzialny.
_________________ ...No one else can touch me like the way you do, nothing seems to hurt me when I am close to you...
wg. alkohol nie usprawiedliwia zachowań wymienionych w pierwszym poście , gdyż każdy rozsądny człowiek powinien znać jakieś reguły, nawet w stanie nietrzeźwym. Wiadomo, że procenty powodują różne, niekiedy dziwne zachowania, ale bez przesady.
Wg mnie taka wymówka jest żadną wymówką. Już raz przyjaciółka zraniła mnie i potem się właśnie tak głupio tłumaczyła. Ale wiem, że dobrze wiedziała co robi. Mimo, że się coś wypije nadal jeżeli się chce, to się wie co robi. Ale jak nie można znaleźć lepszej wymówki, to niektórzy zwalają wszystko na alkohol. ;]
Czy uważacie, że hasełko "wypiłem/wypiłam trochę za dużo" jest jakimkolwiek usprawiedliwieniem, dla seksu/całowania się/macania się z inną osobą, niż partner? Czy dla przykrych słów, które wstawiony/pijany partner wypowiada pod adresem drugiej połówki?
Nie. Jak ktoś jest na tyle dorosły, aby pić, to niech będzie też na tyle dorosły, aby ponosić odpowiedzialność za ewentualne konsekwencje picia (jak np. odrzucenie przez dawnego partnera, gdy ten dowie się o zdradzie itp.).
_________________ "Ceń to, co ma wartość dla Ciebie, nie dla innych. Na tym właśnie polega życie!"
Sknerus McKwacz
Usprawiedliwia tylko w jakimś minimalnym, tycim stopniu jeśli by się uprzeć.
Jeżeli się nie potrafi bawić z umiarem to nie powinno się w ogóle pić.
Weź sie puknij.
Jeszcze raz powtarzam. Alkohol NIE JEST USPRAWIEDLIWIENIEM.
Czy idziemy w usprawiedliwieniu na upartego czy nie.
I koniec. Kropka.
Coś mi się dzieje jak widzę człowieka, który usprawiedliwia się alkoholem.
Albo broni takich ludzi. Nawet w minimalnym stopniu.
_________________ "Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w c***a."
Nie wiem czyja to teza, ale z chęcią poznam kogoś kto tak twierdzi i porozmawiam z nim )) Przecież alkohol to trucizna, którą przyjmuje się dobrowolnie, aby zmienić swój stan świadomości. Nic dobrego. Dlaczego więc takie głupie z logicznego punktu widzenia zachowanie miałoby usprawiedliwiać moralnie jakąkolwiek krzywdę, którą osoba robiąca to wyrządzi?
Są rzeczy, których człowiek by nie zrobił nawet po pijaku. A więc to, że nie powinien obściskiwać, całować się itd. z kimś innym także powinien sobie wbić w łeb.
_________________ Nie ma już nic.
I już nic nie spotka nas.
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Kolejny raz,
Świat zatoczył z nami krąg.
Wyrwał wiarę z naszych rąk,
Nie ma już nic.
Skoro zdajemy sobie sprawę, jak czujemy się po alkoholu (np. mamy pociąg do osób przeciwnej płci) to nie pijmy, jeżeli nie chcemy zrobić czegoś niewłaściwego.
Alkohol absolutnie niczego nie usprawiedliwia.
_________________ Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi. T.Pratchett
nie ma usprawiedliwienia czy zrobiłeś coś po pijaku czy nie, jeżeli nie potrafisz sie kontrolować po pijaku to nie wychodź na ulicę ;p bo to co zrobisz nie wytłumaczysz :"bo wypiłem za dużo" zwłaszcza przy jeździe samochodem, tak samo jakby tłumaczyć że nie widziałeś tego przechodnia którego właśnie przejechałeś.
Imię: Mateusz
Wiek: 23 Dołączył: 29 Mar 2010 Skąd: Wadowice
Wysłany: 2010-09-02, 21:22
Alkohol nigdy niczego nie usprawiedliwia, poza dobrym samopoczuciem. Jeśli ktoś traci kontrolę nad swoimi działaniami po alkoholu to niech pije na własne ryzyko.
Wiek: 20 Dołączył: 17 Wrz 2010 Skąd: Kielce / Kraków
Wysłany: 2010-09-17, 19:36
To hasło jest idiotyczne tak samo jak jego stosowanie.
Bo to tak jak by się tłumaczyć zabiłem człowieka , bo za dużo wypiłem .... Owszem alkohol jest fajny i zapewne zdecydowana większość się zemną zgodzi , ale jeśli kogoś kochamy to nie ważne, czy wypijemy 1 ,2,7 piw nigdy jej nie zdradzimy. Sam osobiście znam kilka osób, które są naprawdę zakochane , nawet gdy są pijani tak, że na drugi dzień nic nie pamiętają, są wstanie opanować siebie i odmówić dziewczynie, która sama zachęca ich... ( muszę przyznać , że ta sytuacja mnie bardzo zaskoczyła bo kolegi nigdy bym o taką wstrzemięźliwość nie podejrzewał, a on nie dość , że odmówił to jeszcze musiał zmagać się z kolegami , którzy go dodatkowo nagadywali i śmiali się, szkoda tylko że po pół godziny poszedł spać :P ...)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum