ludzie to idioci.
ksiądz bez uczuć.
myślę, że to po prostu ludzie innego pokolenia, konserwatywni.
co nie znaczy, że wszyscy tacy są.
moim zdaniem nie jest to powód do żadnego wyśmiewania ani zaczepek.
a nawet przykro to stwierdzić ksiądz....kiedyś nawet na religii coś tak zaczął,a ona wybiegła z klasy żeby ukryć płałcz,.
No to ksiądz w tym momencie traci stołek. Co to ma być?
Pati009 napisał/a:
Jednak ludzie nie są tolerancyjni jeżeli zauważają wszelki objawy inności
I mogę zrozumieć tej inności, co w tym innego? Wszystko odbywa się praktycznie tak samo. Ludzie są kretynami, jeśli myślą, że trzeba się tego wstydzić i wyśmiewać.
_________________ Dreaming of screaming
Someone kick me out of my mind
I hate these thoughts I can`t deny
I mogę zrozumieć tej inności, co w tym innego? Wszystko odbywa się praktycznie tak samo. Ludzie są kretynami, jeśli myślą, że trzeba się tego wstydzić i wyśmiewać.
Młode pokolenia Polaków są już tolerancyjne...Jednak starsi mają swoje stereotypy i sie ich trzmają.Też nie widzę w tym inności.
L. napisał/a:
No to ksiądz w tym momencie traci stołek. Co to ma być?
ksieza nie maja racji w jakis 95% spraw, a to in vitro zle, a to aborcja, eutanazja, czy masturbacja.
niektore z tych rzeczy sa wogole nie grozne, wiec o co im chodzi?
_________________ And I’ll stay alive
Just to follow you home
And I will survive
‘Cause you’re my Mississippi Princess
You’re my California Queen
Like the Duchess of Detroit
And every city in between
Nie rozumiem dlaczego kościół chce się wpieprzać. Jest zapis w konstytucji o rozdzielności państwa i kościoła. Dlaczego oni w ogóle mają coś do powiedzenia? Przecież nie wszyscy ludzie w kraju to katolicy, mówi się, że jest to 90%, chyba CBOS (nie jestem pewny czy to był CBOS) robił badania ilu ludzi wierzy w niebo, piekło i czyściec, było ich 33%. 90% jest dlatego, że nawet po apostazji zaliczają cię do ochrzczonych, a u nich liczba ochrzczonych była podana do wiadomości publicznej. Wracając do tematu - czytałem kiedyś, że płód męski dostaje duszę 40 dnia, a żeński 80, więc zabijanie zygot, które dzieckiem będą dopiero za 9 miesięcy, powinni uznać za nic złego.
Zresztą to para musi podjąć decyzję i nikt nie powinien się do tego mieszać!
Cytat:
ksieza nie maja racji w jakis 95% spraw, a to in vitro zle, a to aborcja, eutanazja, czy masturbacja.
zapomniałeś dodać noszenie prezerwatyw...
najpierw zakazują noszenia gumek, a jak dziewczyna w wieku 16 lat zajdzie w ciąże to każą jej rodzić
to pewnie przez takich księżulków są rodziny gdzie matka z ojcem łącznie zarabia 2000 a mają na utrzymaniu 6-cioro dzieci
W wielu sprawach nie rozumiem kosciola. In vitro jest jedna z takich spraw. Jezeli ktores z rodzicow nie moze miec dziecka to dlaczego taka para miala by z tego nie skorzystac.
Nie wiem czy znam taka pare bo raczej nikt sie nie chwali jak zostalo "poczete" ich dziecko.
Jestem przeciwna invitro. Nie rzucę tutaj żadnymi liczbami czy cyframi ani statystykami, ale moje zdanie argumentuję tym, że po prostu odrzuca mnie na myśl o takim szastaniu ludzkim życiem. Jako katolik wierzę w początek i świętość życia ludzkiego od poczęcia. Poczytałam teraz w Internecie ( nie wiki ) jak wygląda ten zabieg, żeby nie strzelić gafy i to co przypuszczałam jest prawdą - mama daje jajeczko, tata plemniczek w laboratorium to łączymy.
Nie wierzę, że taki zabieg udaje się za pierwszym razem w 100% czyli po drodze, zanim to jajeczko i plemnik się połączą i zostaną "przetransportowane" do brzucha jest pewnie kilkanaście prób połączenia - zabawa z ludzkim życiem.
Nie potrafię sobie też wyobrazić jak in vitro ma wpływać na zacieśnianie więzów małżeńskich? Przecież mąż musi - kolokwialnie - zabawiać się sam ze sobą aby zdobyć nasienie. To jest miłość?
Jest tyle dzieci w ośrodkach wychowawczych, domach dziecka, rodzinnych domach dziecka, placówkach. One czekają na mamę i tatę pełnych miłości, tylko, że do tego potrzebna jest wielka odwaga i cierpliwość - w Polsce adopcja jest trudną sprawą - ale jak się już wytrwa, to taki skarb jest nieporównywalny z niczym innym.
Nie osądzam ludzi, którzy są zwolennikami in vitro, ale to nie jest też tak, że Kościół (piszę o tym, bo jako wierzący jestem Kościołem, więc osobiście dotknęły mnie niektóre wypowiedzi) nie wiadomo czemu zakazuje tego czy owego. On występuje w ochronie każdego życia, życia poczętego, jak pisałam wcześniej, podczas laboratoryjnych zabiegów różne rzeczy się mogą wydarzyć.
Ale nawet nie chodzi tu o wiarę - na chwilę przez jej pryzmat nie patrząc - ludzie z probówek? Laboratoryjnie? Scenariusz jak z horroru SF.
To moje zdanie - nie zamierzam się tutaj z nikim kłócić.
_________________ "Ceń to, co ma wartość dla Ciebie, nie dla innych. Na tym właśnie polega życie!"
Sknerus McKwacz
Jest tyle dzieci w ośrodkach wychowawczych, domach dziecka, rodzinnych domach dziecka, placówkach. One czekają na mamę i tatę pełnych miłości, tylko, że do tego potrzebna jest wielka odwaga i cierpliwość - w Polsce adopcja jest trudną sprawą - ale jak się już wytrwa, to taki skarb jest nieporównywalny z niczym innym.
Tak, ale odpowiedz sobie na pytanie, czy kobieta, ogólnie małżeństwo nie pragnie swojego dziecka? Każdy rodzic, który pragnie dziecka chce by te dziecko było jego, od początku aż do końca. Nie wiem, nie prowadziłem statystyki, ankiet, ale chyba większość kobiet wolałaby urodzić sama dziecko. Co z tego, że zapłodnione zewnętrznie, ale będzie je nosić jak swoje, które zostało poczęte po przez teoretycznie naturalny sposób, chodzi mi tu o plemnik i komórkę jajową.
ludzie z probówek? Laboratoryjnie? Scenariusz jak z horroru SF.
Moja siostra ma metalową kość ramienną. To też jest jak z horroru SF.;-) Przecież ta zygota, a następnie płód nie rozwija się w laboratorium w sztucznie wyprodukowanych wodach i błonach płodowych. Ono rozwija się jak każde inne dziecko, przychodzi na świat w ten sam sposób. Faktem jest, że podczas takiego zabiegu wiele komórek umiera, ale podczas każdego cyklu menstruacyjnego umiera niezapłodniona komórka jajowa, a podczas polucji umierają plemniki. Wiele zapłodnionych komórek obumiera w ciele kobiety. Czasem in vitro jest jedyną szansą małżeństwa na dziecko i nie można im zarzucić, że w tym nie ma miłości, bo jest, czasem nawet więcej niż w przykładnych małżeńskich poczęciach.;-) Poza tym, uważam, że każde poczęcie pochodzi od Boga, czy to w macicy kobiety, czy to w tzw. szkle.
_________________ Na forum zawsze się znajdzie jakiś smutny fajfus, który będzie mówił co trzeba robić i jak trzeba żyć,
bo akurat wstał lewą nogą albo zaczepił chu...em o sprężynę w materacu.
Jeszcze do stosunku Kościoła - dalej poszperałam i na wiara.pl, w dziale zapytaj ktoś zadał między innymi takie pytanie:
1. Skoro dzieci mają prawo rodzic się z miłości, czemu nie mogą rodzic się z miłości dwojga ludzi, którzy mają problemy z prokreacją? Zabiegi in vitro nie są w 100% skuteczne, niemniej pomagają ludziom którzy w inny sposób nie mogliby miec dzieci. Dzieci są darem Boga-dzieci które urodziły się metodą in vitro są w moim rozumieniu takimi samymi dziecmi jak pozostałe, czy więc nie są darem Boga w tym rozumieniu że Bóg pomógł/pozwolił im przyśc na świat? (Pytanie w kontekście skuteczności zabiegu in vitro,oraz faktu istnienia takiej możliwości jako szansy danej przez Boga).
Odpowiedź była taka:
1. Sprzeciw Kościoła wobec metody in vitro ma u swoich źródeł wizję człowieka i jego godności. Chodzi o to, żeby prokreacji nie zastępować produkcją. Już dziś wiadomo, do jak wielu wypaczeń może to prowadzić. Pomijając nawet celowe zabijanie nadliczbowych zarodków pozostają takie sprawy jak możliwość zapłodnienia nasieniem jednego mężczyzny wielu komórek jajowych, a co za tym idzie możliwość kazirodztwa (tu nie chodzi o potępienie tego czynu, ale o komplikacje zdrowotne jakie mogą w takich związkach występować), możliwość doboru odpowiednich cech dziecka, kwestie praw rodziców do dzieci i wiele innych. Całę spektrum tych problemów przedstawiono w instrukcji Donum Vitae (http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_19.html) i wydanej niedawno Dignitas personae (http://kosciol.wiara.pl/?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1229077021&dzi=1210775277). Warto je przeczytać. Bo okropieństw związanych z in vitro nie widać z perspektywy radośnie kwilącego dzieciaka.
Cytat:
Moja siostra ma metalową kość ramienną. To też jest jak z horroru SF.;-)
No z tym SF to się dałam ponieść fantazji, przepraszam
_________________ "Ceń to, co ma wartość dla Ciebie, nie dla innych. Na tym właśnie polega życie!"
Sknerus McKwacz
Wiek: 35 Dołączyła: 13 Cze 2009 Skąd: raczej dokąd?
Wysłany: 2010-02-17, 14:26
Czarnula napisał/a:
Nie mam nic przeciwko In Vitro.
Ja też. A nawet jestem za jeśli para ma problemy z posiadaniem własnego dziecka. Macierzyństwo to wspaniały okres, którego nie wolno pozbawiać kobiety jeśli właśnie tego pragnie. Medycyny poszła po to do przodu, aby ludziom pomagać, więc trzeba z tego korzystać.
_________________ Wiesz... lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę.
Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum